poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 26



**Nath**
Obudziłam się dość wcześnie jakoś przed 6. Nie chciało mi się jeszcze wstawać, więc przytuliłam się do blondyna i od razu dosunęłam się od niego, gdyż jego ciało było strasznie gorące. Dotknęłam dłonią jego czoła i był bardzo rozpalony.
- Kendall, kochanie.. - zaczęłam go budzić  a chłopak lekko otworzył oczy - Skarbie masz gorączkę.
- Ahh.. może i tak , ale muszę już lecieć.. - Kendall próbował usiąść, ale mu się to nie udało i z powrotem położył się.
- Nigdzie nie idziesz! Nie wypuszczę cię w takim stanie!
- Przecież nic mi nie jest < kichnął> .
- Właśnie widzę. Leż i odpoczywaj a ja przyniosę ci jakieś tabletki.
- Dziękuje. - pocałował mnie w czoło i położył się zamykając oczy. Wyszłam z pokoju i udałam się do kuchni w celu poszukania jakiś leków. O dziwo Paweł już tam był i pił herbatę.
- A ty co tak wcześnie wstałeś? - spytałam i otworzyłam szafkę
- Aaa.. mam coś do załatwienia. Czego szukasz?
- Kendall ma gorączkę i szukam jakiś tabletek.
- Tu są. - podał mi lek
- Dzięki. A co to za sprawa jeśli można wiedzieć?
-  Później ci powiem, bo teraz muszę spadać. Pa! - przytulił mnie
- Pa. - odpowiedziałam i poszłam do pokoju.
**Kilka godzin później..**
Kendall cały czas śpi, a ja z nudów napisałam piosenkę. Nie wiem czy jest odpowiednia, ale mi tam się podoba.
1. lately I
think I've finally found the perfect guy
you blow my mind
ever since u stepped into my life

like no other
your my perfect lover
in every way u make me better
like no other
your my perfect lover
we are ment to be together

Ref:
No one
But me and you
But me and you

2. I feel brand new
never thought I could feel like I do
boy who know
in every way you are my point of view

like no other
your my perfect lover
in every way u make me better
like no other
your my perfect lover
we are ment to be together

Ref:
No one
But me and you
But me and you

Bridge:
don't care about the rumors and buzz
nothing will come between us
nobody will be able to
but me and you
Ref:
No one
But me and you
But me and you

 Nagle usłyszałam trzask drzwi. Pewnie Pawełek wrócił - pomyślałam i usłyszałam wołanie:
- Natalko , chodź tu musisz kogoś poznać. - z ciekawości udałam się do salonu, gdzie Paweł rozmawiał z jakimś blondynem.
- Natalko to jest..
- Szymon Knight. - chłopak przerwał Pawłowi
- Hej. - podałam chłopakowi rękę
- Od teraz to on będzie układał melodię to twoich piosenek.
-Świetnie! Oh to może dam Ci tekst co?
- Tak jasne. - odparł chłopak, a ja pobiegłam do pokoju po napisaną piosenkę.
- Wow. To naprawdę ty to napisałaś? - spytał , kiedy przeczytał tekst
- Tak. A co jest nie odpowiedni?
- Żartujesz? Jest genialny! Masz naprawdę talent.
- Dziękuje.
- Mówiłem, że będą z niej ludzie.. - dodał Paweł
- Dobrze to postaram się do jutra coś ułożyć ok?
- Tak, świetnie. To ja już muszę spadać. Cześć!
- Cześć.
- No i  co? - spytał Paweł, kiedy Szymon wyszedł
- Ale z czym?
- Jestem dobrym menagerem?
- Wspaniałym. - pocałowałam go w policzek - A teraz przepraszam, ale muszę iść do Kendalla.  - odparłam i popędziłam do chłopaka , który już nie spał.
- Hej , jak się czujesz. - spytałam głaskając go po policzku
- Trochę lepiej..  - powiedział , a mi zaczął dzwonić telefon
- Halo?
- Hej Nath. - usłyszałam głos Jamesa i w tle jakieś krzyki
- James? Stało się coś? - spytałam zaniepokojona
- Jeszcze nie, ale może się stać. Możesz tu przyjechać?
- Wiesz nie za bardzo.. - spojrzałam na Kenda
- Proszę Cię!
- No dobrze za chwilę będę.
- Dzięki!
- Przepraszam muszę wyjść. - powiedziałam, kiedy skończyłam rozmowę
- Do kąd?
- James prosił żebym przyszła. Poradzisz sobie beze mnie ?
- Pewnie, leć.
- Nie martw się za pół godziny jestem z powrotem.- dodałam i popędziłam do przyjaciół
**Julia**
Siedzieliśmy sobie z Carlosem oglądając film , kiedy usłyszeliśmy kłótnię Logana i Moniki
- Czyli co już nie mogę rozmawiać z żadnym facetem?! - usłyszałam przyjaciółkę
- Rozmawiać?! Nie widziałaś jak ten frajer się do ciebie lepił?! - wydzierał się Logan
- O mamo to już chyba z 5 kłótnia w tym tygodniu.. - powiedziałam
- Dobrze, że my nie mamy takich problemów. - Carlito mnie przytulił
- Słyszysz? Chyba przestali. - odparłam kiedy wszystko umilkło. I nagle usłyszeliśmy krzyk i dźwięk tłuczonego szkła , więc odrazu tam pobiegliśmy. Widok, który tam zastaliśmy był przerażający. Monika rzucała czym popadnie , a Logan się na nią wydzierał.
- Uspokójcie się! - krzyknął James,który o mało co a dostał by w głowę. Jednak nic sobie z tego nie robili. Brunet wyciągnął telefon i zadzwonił do Natali. Dlaczego do niej? Bo ona zawsze umiała "uspokoić" Moniki nerwy. Dziewczyna pojawiła się już po 10 minutach.
- Hej , co się dziej.. Aaaaa..! - tuż nad głową przeleciał jej talerz. Szybko podeszła do nas , chowających się za kanapą
- Co tu się do cholery wyprawia?? - spytała brunetka
- Znowu się pokłócili , ale tym razem Monice puściły nerwy.. - wyjaśniłam
- Nathalie , zrób coś z nimi.. - krzyczał James , a brunetka podeszła do Moniki i udało jej się zabrać "niebezpieczne" przedmioty z dłoń
- Moniś! Uspokój się!
-Jak mam być spokojna jak on traktuje mnie jak swoją własność?!
- Nie traktuję Cię tak!
- Mam dość tej twojej chorobliwej zazdrości!!
- Okey, z nami koniec! - szatyn wyszedł z domu trzaskając drzwiami i usłyszeliśmy dźwięk motoru. A Monika zaczęła płakać.
- Ci.. nie płacz skarbie, jeszcze się pogodzicie, zobaczysz.. - mówiła Nat
- Zawieziesz mnie do domu? - spytała Monia
- Jasne :) - dodała Nath i wyszły z domu a my z powrotem wróciliśmy do pokoju latynosa i ostatnio także mojego.
**Monika**
Przyjaciółka zawiozła mnie do domu. Szybko udałam się do pokoju, bo nie miałam już siły na konfrontację z rodzicami. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Może i przesadziłam z tą kłótnią ale Logan też nie był święty. Ciągle się na nie wkurzał , że oglądam się za innymi facetami, chodź to nie była prawda. Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Na wyświetlaczu widniał napis "Victoria dzwoni." Niechętnie odebrałam telefon :
- Vic nie mam ochoty na pogaduchy..
- Monika muszę Ci o czymś powiedzieć. - wyczułam zdenerwowanie w jej głosie
- Co się stało? -  serce podeszło mi do gardła
- Logan..
 - Co z nim?
- Miał wypadek... - dodała smutno
- O Boże.. W jakim szpitalu on jest?
- Moniś, ale jego matka tam jest.  - tak, niestety jego matka nie znosiła nas wszystkich,a szczególnie mnie.
- Chrzanić to.
Podała mi adres i opowiedziała jak to się stało. Od razu pobiegłam do ojca.
- Tato zawieziesz mnie do szpitala? - spytałam szybko, miałam gdzieś to, że zerwał ze mną
-Źle się czujesz córciu? - położył dłoń na moim czole
- Logan miał wypadek..
- Dobrze chodźmy. - o dziwo się zgodził, a myślałam , że będzie prawił mi morały. Po jakiś 10 minutach bylśmy już przed szpitalem. Wbiegłam do budynku i udałam się do wskazanej przez pielęgniarkę sali. Lecz nie weszłam do niej bo zatrzymała mnie Logana matka
- A ty gdzie? - spytała złowrogo
- Do mojego chłopaka.
- Ty śmiesz nazywać mojego syna swoim chłopakiem?! To przez ciebie Loguś miał wypadek! Ty jesteś wszystkiemu winna!
- Nie prawda! To  był nieszczęśliwy wypadek! - podniosłam głos
- Wyjdź! Nie zbliżaj się do mojego syna, bo pożałujesz! - dodała, a ja zła wróciłam do auta.
- Co jest? - spytał ojciec widząc moją złość
- Ehh.. ta jego matka nie chciała mnie wpuścić.
- Wiesz skarbie może tak miało być?
- Co masz na myśli?
- To, że jednak każdy z was powinien iść w swoją stronę.. Z kimś innym.
- Wiesz tato, jeśli nie lubisz Logana to mi to powiedz.
- Nie o to chodzi skarbie..Może po prostu nie pasujecie do siebie..? - dodał i włączył silnik , ja nic na to nie odpowiedziałam.. Może ma rację?
Tydzień później..
Przez cały ten czas nie odwiedziłam Logana, nie ze względu na jego chorą matkę ,ale nie wiedziałabym co mu mam powiedzieć, ale codziennie dzwoniłam do zaprzyjaźnionej pielęgniarki by spytać czy jego stan się poprawia, na szczęście z dnia na dzień czuł się coraz lepiej.Codziennie zasypuje mnie wiadomościami z przeprosinami , jednak ja nie odpisuję.. Do tej pory mam w głowie słowa ojca, o tym że może nie pasujemy do siebie. I coraz częściej mam taką świadomość , że zgadzam się z tym.. Jednak tego dnia wydarzyło się coś przez co przestałam tak myśleć.
Akurat leżałam i przeglądałam twitter'a kiedy zaczął dzwonić mój telefon , była to Nicki - ta pielęgniarka.
- No hej Nicki. - powiedziałam z uśmiechem
- Moniś, on krzyczy , że cię kocha, że tylko dla  ciebie walczył o życie. Przyjedź tutaj koniecznie. - wyjaśniła szybko a mi zrobiło się jakoś ciepło na sercu. Zamówiłam taksówkę i popędziłam do Logana. Założyłam fartuch i stanęłam w progu sali.Na szczęście nie było Logana mamy. 
- Monika , kocham Cię! - krzyczał nie zauważając mnie
- Logan przestań, co ty wyprawiasz? - spytałam i podeszłam do niego , żeby się w końcu zamknął , bo cały szpital już chyba wiedział, że mnie kocha :)
- Skarbie przepraszam, za wszystko.. - chwycił moje dłonie 
- Logan.. to ja cię chyba powinnam przeprosić.
- Nawet tak nie mów! To tylko moja wina!
- Dobrze już nie wnikajmy kto ponosi winę.. Uznajmy, że oboje jesteśmy winni.
- Zgadzam się. Więc jesteśmy znów razem? - spytał przyciągając mnie do siebie
- Nie zwariujesz ze mną?
- Zawriuję bez ciebie.- dodał i mnie pocałował i właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie, że mój ojciec nie miał racji.. chociaż raz :)
________________________________________________________________________
Hejoł Rushers! Mamy już rozdział 26 ^^  Zapraszam na bloga, którego prowadzę  z Niną Rusherką  http://doubble-rainbow-on-instagram.blogspot.com/ i przy okazji chciałabym złożyć jej życzonka :

Życzenia już Ci na pewno składali

twarz twoja była uśmiechnięta

ale jest jeszcze jedna osoba,

która o Tobie pamięta

Ona właśnie Tobie życzy

wiele szczęścia i słodyczy

wiele wspomnień, miłych wrażeń

i spełnienia wszystkich marzeń :* <33  
Pozdrawiam i do następnej Aśka Schmidt :)




sobota, 30 marca 2013

ODWIESZENIE BLOGA + Rozdział 25


                                        OFICJALNIE ODWIESZAM BLOGA :) 

**Nina**
Nathalie wyszła zostawiając mnie sam na sam z Pawłem. Szczerze mówiąc denerwowałam się , gdyż strasznie podobał mi się ten chłopak.
- Too.. co robimy ? - spytałam
- No nie wiem jakieś propozycje? - spytał z tym swoim uroczym uśmiechem aż zrobiło mi się gorąco
- Emm.. może obejrzymy jakiś film? - zaproponowałam nieśmiało
- Tak, jasne.
- Dobrze to ty coś wybierz a ja pójdę po jakieś przekąski.
- Okey. - jak powiedziałam tak też zrobiłam , wróciłam do pokoju  a chłopak leżał rozłożony na podłodze , oglądając jakiś film , zapewne horror
- Heheh.. nie za wygodnie Ci? - spytałam odkładając jedzenie
- Niee.. chodź do mnie. - powiedział poklepując miejsce obok niego.  Wykonałam jego prośbę i położyłam się przed nim , a chłopak położył rękę na moim biodrze nie powiem lekko się zaczerwieniłam. Film był straszny jak cholera. Podczas niego trzęsłam się jak galareta. Paweł to zauwazył i obiął mnie. Nagle była jakaś straszna scena , na którą nie mogłam patrzeć , wiec odruchowo obróciłam się w stronę chłopaka , wpadając mu przy tym w ramiona. Brunet się uśmiechnął i przytulił mnie do siebie. Oh.. w jego obięciach czułam się taka bezpieczna , jeszcze przy żadnym facecie się tak nie czułam.
- Ale się zasiedziałem.. - powiedział odsuwając się ode mnie , poczułam się trochę zła - Muszę już spadać.
- Szkoda , fajnie było.
- Tak.. - powiedział wstając , po czym założył kurtkę
- To co do zobaczenia? - spytałam z uśmiechem
- Jasne. - dodał i pocałował mnie w policzek - Pa.
- Pa. - odpowiedziałam a chłopak wyszedł
- Ah, chyba się zakochałam.. - powiedziałam sama do siebie  i poszłam do swojego pokoju

Kilka dni później..
**Natalia**
Kolejny dzień siedzę u Kendalla w pokoju , tak od czasu tamtego "zdarzenia"  pomieszkuję u niego. No nie ma się co dziwić , martwi się o mnie , ale ja już tutaj świruję!! Mam ochotę zaszaleć , wyjść gdzieś , ale nie mam na co liczyć Kendall i Paweł monitorują mnie 24/7 . Wziełam telefon i zadzwoniłam do Niny.
- Hej Nathalie co tam?
- Hej, a wszystko dobrze. Nina skarbie uratujesz mi po raz kolejny życie?
- CO?! Nath , stało się coś? - zaniepokoiła się
- Nie , po prostu ja tu zwariuję z nimi..! Proszę Cię spotkajmy się.
- No dobrze , ale chłopcy Ci pozwolą?
- O to się już nie martw coś wymyślę..
- Okey , to przyjdź do mnie , to razem gdzieś wyskoczymy.
- Dziękuje Pa.
-Pa.
Włożyłam telefon do kieszeni , zabrałam torebkę i wyszłam z pokoju.  Natknęłabym się na Pawła , ale w porę zdąrzyłam schować się do łazienki.
- Hmm.. jak ja mam się wydostać z tego domu? - powiedziałam sama do siebie i nagle uświadomiłam sobie , że mogę "uciec" przez okno. Otworzyłam je i spojrzałam w dół.
- Cholera, trochę wysoko. - odparłam po czym wzięłam związałam ręczniki w taki długi sznur , przywiązałam do okna i zaczęłam powoli schodzić. Bez problemu mi się to udało. Szczęśliwa pobiegłam do Niny , która czekała na mnie przed swoim domem.
- Hej misiek. - przytuliłam blondynkę
- Heej. - odwzajemniła uścisk - Nie wierzę, że Paweł pozwolił Ci się ze mną spotkać.
- Żartujesz? On nic nie wie , uciekłam im... - zaczęłam się śmiać
- Oszalałaś?! Pewnie Cię teraz szukają , zaraz pójdą na policie i..
- Spokojnie , zaraz napiszę sms'a do Julii i po problemie - powiedziałam i wystukałam " Nie martwicie się o mnie , za kilka godzin wracam.. :*" do Julki i na wszelki wypadek do Pawła
- No nie wydaje mi się.
- Całą odpowiedzialność biorę na siebie.
- Niech Ci będzie. A nie mogłaś poprosić Moniki , albo Julii , żeby z tobą wyszły.
- Nie , bo one trzymają stronę Kendalla i Pawła  , uważają że na każdym kroku czeka na mnie niebezpieczeństwo... A poza tym z tobą mogę wyluzować.
- Tooo.. co robimy?
- Może schopping?
- No jasne. - dodała Nina i udałyśmy się na schopping. Po jakiś 4 godzinach udanych zakupów wróciłyśmy do domu Niny. Zmęczone usiadłyśmy na kanapie a Ross przygotował nam coś do picia.
- No widzę, że udały wam się zakupy. - powiedział patrząc na nasze torby
- Oj tak , jeszcze nigdy tyle kasy nie wydałam :) - dodała Nina
- Hehe .. a ja już dawno nigdzie tak sobie nie wychodziłam bez powodu. - odparłam popijając napój
-A jak tam twoja kariera muzyczna Nath? - spytał blondyn
- Emm.. wiesz wydałam jedną piosenkę , która zrobiła szał no ale na tym poprzestałam. Ludzie mnie już pewnie nie pamiętają.
- Nathalie masz talent i musisz go rozwijać.
- Wiem, ale ostatnio nie miałam na to głowy.. właściwie już dawno nie śpiewałam.
-Mam pomysł może nagramy jakiś cover?
- TAK!!
- No to  co chciałabyś zaśpiewać?
- Może jakaś propozycja?
- A co powiesz na Timbaland - "Apologize" ?
- Czemu nie , lubię tą piosenkę.
- Okey to Nina idź po kamerę a my chodźmy do mojego pokoju. - dodał Ross i poszliśmy do jego pokoju. Chłopak usiadł przy fortepianie ja zrobiłam to samo , zaraz potem przyszła Nina i zaczęła filmować jak śpiewamy. Oh, było cudownie uwielbiam śpiewać a z Rossem to była czysta przyjemność.
- Okey , gotowe. - odparła Nina , kiedy wrzuciła filmik do sieci.
- Która godzina? - spytałam patrząc na wyświetlacz telefonu - O Matko.!
- Co się stało?
- Mam 20 nieodebranych połączeń od Kendalla , o dziwo tylko od niego.
- Pewnie się o Ciebie martwi..
- Tak , ale przesadza. Okey , muszę spadać Pa! - pożegnałam się z przyjaciółmi i szybko udałam się do domu chłopaków.  W salonie wszyscy siedzieli spokojnie przed telewizorem tylko Kendall nerwowo chodził w tą i z powrotem.
- Gdzieś ty była?! - przywitał mnie blondyn
-U Niny a co?
- Co ty sobie wyobrażasz?
- O co Ci chodzi?
- Do cholery uciekasz z domu SAMA i jeszcze nie raczysz odbierać telefonu??!! Przecież mogło Ci się coś stać. A jakby powtórzyła się tamta historia? Nawet nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji.
- Nie jestem dzieckiem..! Więc nie traktuj mnie tak! Umiem sobie sama poradzić!!
-Umiesz? Czyli mnie już nie potrzebujesz.!
- I dobrze!
- Świetnie!! - wykrzyczał i poszedł trzaskając drzwiami do swojego pokoju
- Wracamy do domu Paweł. - wzięłam chłopaka za rękę , który zaskoczył mnie tym że on nie wyżywał się na mnie i poszliśmy do domu. Wściekła poszłam do swojego pokoju i położyłam się spać. Jednak nie było mi to dane , gdyż usłyszałam trzask błyskawicy , którego strasznie się boję.
- I jeszcze do tego burza.. - powiedziałam do siebie , wstałam i szybkim krokiem zaszłam na dół. Na moje nieszczęście zgasło światło. Z trudem zeszłam z tych nieszczęsnych schodów i jakoś dotarłam do kanapy , gdzie siedział Paweł.Usiadłam obok niego i wtuliłam się w chłopaka. Na dworze rozpętała się ulewa.
- Dlaczego wszystko się tak pieprzy? - spytałam ze złami w oczach
-Takie życie Natalko. A tak między nami ale się wkurzył nie?
 - A ty co taki spokojny dzisiaj jesteś? Dlaczego i ty mnie nie wyzwałeś?
- Bo napisałaś mi że wyszłaś a poza tym chyba Kendall dość się na ciebie wydarł.
- No ale czemu był taki wściekły?
-Słuchaj ja Cię znam od dziecka , wiem do jakich przypałów jesteś zdolna a on..
- Jeszcze mnie tak dobrze nie poznał?
-Yhm. Musisz go zrozumieć. Kocha Cię i martwi się o Ciebie..
- Ale przyznaj że czasami przesadza.
- No tak ale to z miłości.
- Dziękuje - pocałowałam go w policzek
- Za co?
- Za to że zawsze jesteś przy mnie.
- Boisz się ? - spytał , kiedy kolejny raz uderzył piorun a ja podskoczyłam
- Głupio się przyznać, ale tak.
- Oj nie masz czego przecież jestem przy tobie.
- Tak wiem, ale chciałabym się przytulić do Kendalla.. poczuć jego zapach perfum i usłyszeć jak bardzo mnie kocha. - łzy zaczęły płynąć mi po policzkach - Ja chcę do Kendalla...
- Wszystko będzie dobrze.. - powiedział Paweł i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi , a ja bardziej wtuliłam się w chłopaka.
- Poczekaj Natalko pójdę sprawdzić kto to.
- Chcesz mnie tu zostawić samą?! O nie idę z tobą! - powiedziałam i udaliśmy się do drzwi. Paweł po woli je otworzył i ukazała się jakaś dość wysoka postać w kapturze na głowie. Nie widziałam twarzy gdyż było strasznie ciemno.
Chłopak wolnym ruchem zdjął  kaptur z głowy i ujrzałam tą sweet blond grzyweczkę po której spływały krople deszczu..
- Kendall? - powiedziałam cicho
- Hej.. Nath możemy pogadać? - spytał
- To ja pójdę sprawdzić czy jest już prąd. - dodał Paweł i odszedł
- Skarbie tak strasznie Cię przepraszam..- mimo że zrobiło mi się go szkoda nie wpuściłam go do środka. Cały czas moknął. A ja stałam przed nim w krótkich spodenkach , koszulce na noramkach i skarpetkach. Trochę było mi zimno , ale byłam ciekawa co on ma mi do powiedzenia.
-Naprawdę? To dlaczego tak mnie traktujesz?
-Wiem, ostatnio przesadziłem , ale tak bardzo Cię kocham , że nie nie wybaczyłbym sobie jak by Ci się coś stało.. A w ogóle głupio się poczułem jak ode mnie uciekłaś.
- Hehe dobry przypał nie jest zły. :)
- Wybaczysz mi? - spytał z nadzieją
- Koniec z traktowaniem mnie jak dziecko?
- Koniec!
- No to okey :) - powiedziałam i rzuciłam się na chłopaka. Oplotłam wokół niego moje nogi i złączyliśmy się w namiętnym pocałunku.
- Nath , bo się jeszcze rozchorujesz.
- Oh , przestań. Całuj! - ponownie go pocałowałam.
- Hhahah kocham Cię wariatko!
 Staliśmy w tym deszczu dłuższą chwilę , a potem cali mokrzy weszliśmy do środka. Paweł jak nas zobaczył tylko pokiwał z niedowierzaniem głową i poszedł do swojego pokoju , gdyż było już dość późno. Wysuszyliśmy się z Kendallem i usiedliśmy na kanapę. Wtuleni w siebie i okryci kocem popijaliśmy gorącą herbatę. Spojrzałam na Kendalla i wykonałam tą czynność , którą ostatnio dość często robię , czyli - poprawiłam mu grzyweczkę :)
- Hej , nie baw się moją grzywką. - roześmiał się blondyn
- Oj no weź , kocham ją jest taka sweetaśna.
- A ja myślałem że to mnie kochasz.- udał oburzonego
- Nooo.. ciebie przy okazji...
- CO?!
- Nie no żartuję.
-Pff.. wiedziałem.
- Jasne, jasne. Okey , chodźmy spać późno już.
- Z tobą zawsze :) - dodał i udaliśmy się do mojego pokoju. Wskoczyliśmy pod koułderkę i odpłynęliśmy do krainy Morfeusza..

______________________________________________________________________
Hejoł! Jak tam stęskniłyście się za mną? Ja za wami bardzoooo... ! Ten rozdział dedykuję osobą, które czytają tego bloga, ale go nie komentują. Niech wiedzą , że ich komentarz jest zawsze mile widziany :) To co do zobaczenia bo mam dla was specjalną niespodziankę :) Kocham was <3333 Aśka Schmidt 

Ps. Moja niespodzianka jest w zakładce " Koniec , a jednak początek czegoś nowego.."