poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 28

** Oczami Julii**
Impreza urodzinowa odbyła się bez jubilata , ale mimo to była świetna! Carlos bardzo się ucieszył na mój widok , przy okazji spędziliśmy bardzo miłą noc :) Przez całą imprezę nie spotkałam Nath , miała iść tylko do sklepu , może coś się stało? Z moich zamyśleń wyrwały mnie delikatne pocałunki Carlosa.
-Hej skarbie.
-No cześć! - powiedziałam całując go lekko w usta
-I co żałujesz że wróciłaś wcześniej? 
-No nie wiem.. - dodał i chciał mnie pocałować ale ja się podniosłam a on upadł na poduszkę. - Co foch?
-Nie odzywaj się do mnie. - teraz się zabawimy :)
-No weź Julka ja tylko żartowałem. - powiedział spokojnie zbliżając się do mnie
-Żartowałeś że mi nie ufasz? - spytałam ze łzami w oczach.. ah.. ten mój talent aktorski :)
-Nie no ja.. tylko.. eh.. nie to miałem na myśli. - wydukał przytulając mnie do siebie i w tym momencie nie wytrzymałam, zaczęłam się śmiać.
-Ej! Nabrałaś mnie! - udał wielce obrażonego
-No weź Carlos ja tylko żartowałam- zaczęłam go przedrzeźniać
-O nie! Teraz pożałujesz, że ze mną zadarłaś. - dodał z chytrym uśmieszkiem i zaczął mnie łaskotać! Śmiałam się jak opętana. Brakowało mi już tchu a Latynos nie zamierzał kończyć. Jednak nie było mi już tak do śmiechu, kiedy dostałam telefon od Natalii..

W tym samym czasie..
** Oczami Natalii**
Całą noc nie zmrużyłam oka . Nie miałam pojęcia co zrobić z tą sytuacją. Co mam myśleć o Szymonie? A najważniejsze jak mam to wszystko wyjaśnić Kendallowi? Cały czas te pytania chodziły mi po głowie. Wstałam i podeszłam do lustra. Sama wystraszyłam się swojego odbicia. Wyglądałam jak trup! Cała blada, podkrążone oczy.. Szybko się ogarnęłam i wyszłam po drodze jeszcze zajrzałam do Magdy, ale na szczęście spała, pewnie była wykończona po wczorajszym zwiedzaniu L.A. Bez śniadania w szybkim tempie wyszłam z domu. Szłam układając sobie w myślach moją „przemowę” , już miałam skręcać w ulicę gdzie mieszkają chłopaki, ale zauważyłam coś co złamało moje serce.. Kendall CAŁOWAŁ się z jakąś blond pindzią!! No tak zawsze miał słabość do blondynek! Zła, wściekła, smutna, rozpaczona   i jeszcze nie wiem jaka podeszłam do nich bliżej.
-Kendall? - powiedziałam bliska płaczu
-Nathalie..
-Co ty wyprawiasz?
-Zerwałem z tobą, więc mogę robić co mi się żywnie podoba! - powiedział zły
-Kendall, proszę Cię daj mi to wszystko wyjaśnić!
-Co chcesz wyjaśniać?! Że nigdy tak naprawdę mnie nie kochałaś?
-To nie tak.. - dodałam cicho , byłam już wyczerpana
-Wiesz to myślałem, że jesteś inna , ale jak widać pomyliłem się jesteś taka sama jak Keyssle ! - wykrzyczał mi w twarz – Nie kocham Cię już! Jestem szczęśliwy z kimś innym..
-Chodź kochanie idziemy. - powiedziała ta jego blondi a chłopak posłusznie wykonał jej polecenie. Z bezsilności upadłam na kolana. W tym momencie miałam ochotę zrzucić się z klifu. Facet, którego kochałaś najbardziej na świecie i dla , którego mogłabyś poświęcić życie mówi ci , że już cię NIE KOCHA i jest szczęśliwy z INNĄ ?! Zaczęłam płakać czułam się jak by coś umarło i nie myliłam się nasza MIŁOŚĆ UMARŁA..Wyciągnęłam telefon i wystukałam numer Julii..


** Oczami Kendalla**

-Nie kocham Cię już! Jestem szczęśliwy z kimś innym..- skłamałem Jessica to dziewczyna, którą poznałem na mojej imprezie urodzinowej i jakoś tak się ułożyło że zostaliśmy parą.
-Chodź kochanie idziemy.. - dodała dziewczyna i odeszliśmy. Jeszcze idąc odwróciłem się i zobaczyłem jak Nathalie upadła na kolana , chciałam podbiec, przytulić ją i powiedzieć , że wszystko będzie dobrze, ale nie! Za bardzo mnie skrzywdziła! Nie jestem z kamienia, też mam uczucia i nie dam się tak traktować!

** Oczami Moniki**

-I'm Crazy for you.. - śpiewał Logan , przytulając mnie , w czasie kiedy ja przygotowywałam śniadanie. Od czasu tej naszej ostatniej sprzeczki i nieszczęsnego wypadku Logana, wszystko układa się tak jak powinno! Zbliżyliśmy się bardziej do siebie a nawet zamieszkałam z nim :D Jestem bardzo szczęśliwa! Nagle do kuchni wpadła zdenerwowana Julia.
 -Moniś , Natalia!
-Co z nią? - spytałam odsuwając się od szatyna
-Dokładnie nie wiem co się stało , ale dzwoniła do mnie i powiedziała, że to koniec.
-Powiedziała ci coś jeszcze?
-Tak że jest na na jakiejś ulicy i ma ochotę się zabić!
-O mój Boże! Musimy ją znaleźć!
-Kochanie uspokój się, znajdziemy ją! - powiedział Logan i popędziliśmy do auta. Zjechaliśmy pół L.A. Ale na szczęście ją znaleźliśmy. Obie z Julką wybiegłyśmy jak strzały. Natalia siedziała na chodniku , wyglądała przerażająco! Bez żadnych pytań Logan wziął ją na ręce i włożył do samochodu i pojechaliśmy do ich domu , gdzie kazałyśmy Natalii się położyć. Na stoliku w kuchni znalazłam karteczkę, gdzie Paweł napisał, że wyszedł z Magdą na plażę. W sumie i dobrze, że młoda nie widzi swojej siostry w takim stanie.
-Co się mogło stać? - spytała Julia , kiedy siedzieliśmy spokojnie popijając herbatę.
-O hej wam! - do kuchni wszedł Carlos-Cześć skarbie. - Julia go pocałowała
-Co z Nathalie? - spytał
-Jest załamana. - odparł Logan – Musimy z niej wyciągnąć choćby siłą , co się wydarzyło.
-To wy nie wiecie? - spytał zdziwiony latynos
-A ty wiesz? - spytałam
-Niestety.
-No to mów! - powiedziała nieco głośniej Julia
-Kendall z nią zerwał... - odparł smutno
-CO?! - krzyknęliśmy chórem nieco zaszokowani
-Też w to nie mogę uwierzyć.
-Nie no ja go chyba zabiję! - krzyknęłam
-Kochanie spokojnie.. na pewno jest na to jakieś racjonalne wyjaśnienie.. - uspokajał mnie Logan , wydawał się być oazą spokoju , jednak czułam że też wkurzył się na Kendalla
-Coś się musiało stać, przecież nie zerwałby z nią od tak. - odparła Julia a chwilę później do kuchni weszli Paweł , Magda i Nina. Przywitali się z nami i Paweł spytał :
-Hej, coś nie tak?
-Nie. - odparliśmy razem bez przekonania
-Emm.. Magda co powiesz na zakupy? - Nina chyba wyczaiła że coś jest na rzeczy
-Tak! - ucieszyła się i razem wyszły
-Okey, gadajcie co jest? - odparł stanowczo chłopak
-Paweł, tylko się nie denerwuj.. - powiedziałam spokojnie
-Teraz to mnie uspokoiłaś.. - dodał sarkastycznie – No mów!
-Yyy.. no..
-Zaraz gdzie jest Natalka? - zaczął się oglądać po kuchni
-No właśnie..
-Jest u siebie. - dodał szybko Logan a chłopak tam szybko pobiegł a my z nim. Dziewczyna leżała na łóżku cała zapłakana
-Natalko co się stało?
-To koniec. Koniec rozumiesz to?! - zaczęła krzyczeć
-Koniec czego?
-Kendall z nią zerwał. - powiedział Carlos
-Carlos! - Julia go uciszyła
-No co ja tylko.. - nie zdążył nic dodać bo Logan go wyprowadził z pokoju
-Zabiję go! - krzyknął Paweł
-Nie! To moja wina! Ja wszystko spieprzyłam! - ponownie zaczęła płakać
-Coś się wydarzyło kiedy wróciłyśmy z Polski prawda? - spytała Julia a dziewczyna pokiwała twierdząco głową. Potem udało się jej spokojnie opowiedzieć cały ten nieszczęsny incydent.
-Oh, kochana nie martw się masz nas , pomożemy ci wrócić do Kendalla. - Julka ją przytuliła
-Nie! - odparła na co my zrobiliśmy miny stylu o.0
-Nie chcesz do niego wrócić? - spytał Paweł
-Nie kochasz już go? - tym razem spytałam ja
-Jasne że go kocham, ale za bardzo go skrzywdziłam..
-Czekaj czy ja dobrze rozumiem, że TY go skrzywdziłaś?
-No tak , teraz jest szczęśliwy z tamtą.. - zaczęła płakać- Więc po co na siłę mam się pchać w jego życie.?
-Nie no ja chyba zwariuję jaką „tamtą” ?
-Spotkałam go dzisiaj na mieście całującego się z jakąś blondi.. i dał mi do zrozumienia że kocha ją ! - teraz to płakała jak małe dziecko
 -Nat , spokojnie.. - przytuliłam ją
-Proszę was zostawcie mnie samą.. - powiedziała spokojnie a my wykonaliśmy jej polecenie.
-Co my teraz zrobimy? - spytałam
-Najważniejsze co powiemy Magdzie? - spytał Paweł – Przecież ich ojciec jak się dowie to chyba zabije Kendalla.
-Weź nie przesadzaj..
-Nie przesadzam. Nawet nie wyobrażasz sobie jaki on może być w obronie córek.
-Dobra nie mówmy o tym. To ja pojadę z Loggim do Kendalla może on nam coś wyjaśni. - dodałam i razem z szatynem pojechaliśmy do chłopaka.
-Możesz mi wyjaśnić coś ty najlepszego zrobiłeś? - zaczęłam się wydzierać na Kenda, kiedy już byliśmy w domu. Nawet nie zważałam na jakąś dziewczynę, za pewne to była ta „blondi” o której mówiła Nat.
-Monika o co ci znowu chodzi? - udał głupiego
-O co mi chodzi? A o to jeleniu że zerwałeś z Nat! Czy ciebie już do końca powaliło?!
-Nie rozumiesz tego że cię kocha! - o dziwo przyłączył się do mnie Logan
-Ah tak? To dlaczego mnie zdradziła?
-Co masz na myśli?
-A to że całowała się z tym całym Szymonem! - teraz to on się wkurzył
-Tego dnia to już chyba mnie nic nie zdziwi. - zmęczona już usiadłam na fotelu a Logan obiął mnie ramieniem – Jesteś tego pewien?
-Chyba wiem co widziałem.
-Chodź kochanie jedźmy sprawdzić co z Nathalie. - dodał Logan
-Coś z nią nie tak? - zainteresował się blondyn
-A co cię to interesuje? Widzę, że znalazłeś już sobie pocieszenie. - powiedział sarkastycznie szatyn
-Wypraszam sobie! - powiedziała w końcu blondi
-Logan daj spokój.
-Nie, bo wiesz to myślisz, że zostałeś przez Nath skrzywdzony, a tak naprawdę sam ją krzywdzisz. - wybuchnął Logan
-Ej co to za krzyki? - z pokoju wyszedł Maslow
-Spytaj tego idiotę, bo ja już nie mam ochoty z nim gadać!
-Nie nazywaj tak mojego chłopaka! - wtrąciła się blondyna a Logan tylko pokręcił z niedowierzaniem głową i wyszedł trzaskając drzwiami a ja zaraz za nim i z piskiem opon odjechaliśmy. Jeszcze nigdy nie widziałam Logana tak zdenerwowanego , no może raz w dniu tego wypadku ale nie wracajmy do tego. Wróciliśmy do ich domu, gdzie właśnie wszyscy siedzieli w salonie.
-I co dowiedzieliście się czegoś? - pytała Julia a ja jej wszystko opowiedziałam
-Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Nath by tak wszystko zaprzepaściła.. - powiedział Logan
-No właśnie. Coś tu nie gra. Może spróbujmy jeszcze ją wypytać? - spytam a Julia się zgodziła i poszłyśmy razem do naszej przyjaciółki. Natalia opowiedziała nam o tym , że wcale nie całowała Szymona tylko on się na nią rzucił i o tym jak zaczął bezczelnie kłamać. Zaczęłyśmy ją pocieszać, że wszystko będzie dobrze ale ja sama w to nie wierzyłam. Myślałam że Kendall jest w stanie przebaczyć Nat wszystko , ale jak widać przeliczyłam się. Resztę wieczoru także spędziłyśmy z Natalią, gdyż była stanie załamania nerwowego i nie daj Boże mogłaby coś jeszcze sobie zrobić. Chłopaki Magdzie wytłumaczyli, że Nat jest chora i kiepsko się czuje i że lepiej by było , żeby przez jakiś czas nie zaglądała do niej. Ah.. nie nadal nie mogą uwierzyć, że to tak wszystko się potoczyło , miejmy nadzieję , że w końcu Kendall przejrzy na oczy i da Natalii drugą szansę..


wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 27

* Kilka miesięcy później..* 
Te kilka miesięcy przeminęły dość szybko. We wrześniu Logan miał urodziny, nie robiliśmy żadnej imprezy, tylko spędziliśmy miło czas w groni najbliższych przyjaciół przed kominkiem wsłuchując się w przeboje Beatelsów. Moja piosenka "No one" podbija pierwsze miejsca list przebojów nie tylko w L.A. również w Polsce! :) Szymon się doskonale spisał z muzyką. Zżyliśmy się ze sobą, ale Kendall coś jest na niego cięty. Dziś jest 29 Października a ja nadal nie wiem jak powiedzieć Kendallowi że nie będzie mnie na jego urodzinach, które są 2 listopada. Razem z Julią postanowiłyśmy że na Wszystkich Świętych będziemy w Polsce razem z rodziną. Właśnie parzyłam sobie kawę, było jakoś przed godziną 7 więc wszyscy jeszcze spali. Nagle do kuchni weszła Julka.
- Hej! - przywitała mnie przytulaskiem
- Hej.. - odpowiedziałam obojętnie
- Co jest? Nie powiedziałaś jeszcze Kendallowi? - spytała siadając za stołem
- Nie.. A ty powiedziałaś Carlosowi że nie będziesz na jego imprezie Helloweenowej?
-Także nie.
-Więc co z tym robimy? - spytałam dodając Juli kawę
- Chyba najwyższy czas powiedzieć im. Nie sądzisz.
- Tak masz rację. - powiedziałam popijając kawę. - Napisz do Carlosa niech przyjdzie z Kendallem do nas.
- Dobrze. - wykonała moje polecenie. Potem zjadłyśmy śniadanie , wysłałyśmy Pawła do Niny i zdenerwowane czekałyśmy na chłopaków. Przyjechali po jakiejś godzinie. Przywitali się z nami i ciekawi dlaczego kazałyśmy im przyjechać usiedli na kanapie.
- Więc na początku chcemy wam powiedzieć, że bardzo was przepraszamy za naszą decyzję.. - zaczęła Julia a oni zdezorientowani słuchali dalej.- Niestety Carlos kochanie nie będziemy na twojej imprezie..
- Ani na twoich urodzinach.. - ze skruchą spojrzałam na mojego chłopaka
- Ale o co wam chodzi? - spytał w końcu Carlos
- 1 listopada w Polsce jest Dzień Wszystkich Świętych. Tego dnia rodziny modlą się za zmarłych i ogólnie są razem. Więc wyjeżdżamy do Polski , bo długo nie widziałyśmy ze swoją rodziną i także chciałybyśmy spędzić trochę czasu z nimi razem.. - wyjaśniłam a Kendall wściekły bez słowa po prostu wyszedł , a Carlos za nim.
- Wiedziałam że tak zareagują! - Julia ze łzami w oczach pobiegła do pokoju. Mi także chciało się płakać , łzy zbierały mi się w oczach, lecz byłam silna i nie dałam im wypłynąć. Poszłam do Juli która pakowała rzeczy.
- Nat dlaczego oni się tak zachowali ? - spytała siadając pod ścianą
- Nie wiem Julka, nie wiem.. - usiadłam obok przyjaciółki obejmując ją ramieniem
- Czy oni naprawdę nie potrafią zrozumieć że chcemy spędzić czas z rodziną?
- Widocznie nie..Chodź pomogę ci się spakować. - zawsze potrafiłam ukrywać uczucia i zachować zimną krew. Przez następną godzinę spakowałyśmy wszystkie rzeczy zarówno Julii jak i moje i gotowe pojechałyśmy na lotnisko. Julia cały czas przepłakała , że zraniła Carlosa , że to koniec między nimi itp. Miałam ochotę wykrzyczeć jej w twarz, że też jest mi przykro, że Kendall nie potrafi zrozumieć iż rodzina jest dla mnie najważniejsza. Ale ugryzłam się w język i dalej wysłuchiwałam jej biadolenia.
- Pasażerowie lotu do Polski proszeni do odprawy.. - usłyszałyśmy , więc zabrałyśmy walizki i wolnym krokiem  tam powędrowałyśmy.
- Nathalie! Nathalie! - usłyszałam Kendalla? Odwróciłam się i zobaczyłam przeciskającego się przez tłum blondyna a zaraz za nim Carlosa, który natomiast wołał Julię. Dziewczyna rzuciła walizki na podłogę i podbiegła do latynosa. Ten zaczął ją przepraszać a ona złączyła ich w namiętnym pocałunku. Szczerze mówiąc wyglądało to jakby się dość długi czas nie widzieli, a minęło dopiero kilka godzin.Natomiast ja nie zastanawiając się odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w kierunku odprawy. Jak zwykle Kendall okazał się szybszy i mnie dogonił, ale ja nie miałam zamiaru się zatrzymywać.
- Nathalie, Nathalie proszę Cię zatrzymaj się.
- Czego chcesz? - syknęłam ustępując w końcu
- Przepraszam cię. Nie powinienem tak reagować.
- Przez grzeczność nie zaprzeczę.
- Rozumiem, że to jest dla ciebie i twojej rodziny ważny dzień...Eh.. zachowałem się jak idiota! Proszę cię wybacz mi.. - dodał i uklęk na kolana.
- Kendall co ty wyrabiasz?
- Nath wybacz mi..
- Kendall nie rób scen wstań.. - próbowałam chłopaka podnieść, lecz na marne
- Kocham Cię Nathalio! Proszę wybacz mi! - zaczął krzyczeć, inni zaczęli obserwować to widowisko
- No dobrze wybaczam ci! - wkurzyłam się i namiętnie go pocałowałam, na co wszyscy zaczęli klaskać. - Też cię kocham :)
- Nie chciałabym przerywać tej waszej sielanki, ale zaraz spóźnimy się na samolot. - powiedziała Julia, która podeszła do nas z Carlosem .
- Muszę już iść.
- Uciekaj Pa! - pocałował mnie po raz ostatni i pobiegłyśmy z Julką , jeszcze przed wejściem na pokład przesłałam Kendallowi buziaka a on udał że go złapał , na co ja się zaśmiałam i weszłam do samolotu. Zajęłyśmy miejsca i zaraz potem samolot odleciał. Po jakiś 16 godzinach w końcu wylądowałyśmy. Z lotniska odebrał nas mój tata i odwiózł do domu. Było jakoś przed godziną 9 więc w trybie natychmiastowym poszłam się odświeżyć i przebrać. Gotowi pojechaliśmy na cmentarz. Oczywiście msza ciągła się jak zwykle nie ubłagalnie.Pomodliliśmy się , pogadaliśmy z rodziną a potem pojechaliśmy do babci ze strony taty. Szczególnie za nią nie przepadałam, ale rodziny się nie wybiera. Magda jako młodsza oczywiście została wypytana "Czy ma już chłopaka" lub " Jak jej idzie w szkole". No ja już na szczęście mam to za sobą , ale nie do końca bo zaraz potem zaczęło się moje przesłuchanie na temat Kendalla, L.A. mojej "kariery" muzycznej itp. Miałam już tego dość i przeprosiłam całą zebraną rodzinę i wyszłam na zewnątrz ochłonąć. Poszłam się przejść i przemyśleć sobie pewne sprawy. W końcu doszłam do wniosku że nie wiem jak, ale muszę dostać się do L.A na urodziny Kendalla. Wzięłam telefon i wystukałam numer Julki.
- No hej co tam? - usłyszałam jej roześmiany głos
- Julka wracamy do L.A.
- Już? Co się stało? - zmartwiła się
- Nic.. ale mam wyrzuty sumienia, że w ten ważny dla Kenda dzień nie możemy być z nim. 
- Wiesz no nie wiem czy uda nam się załatwić bilety.
- Julia proszę cię! Ja muszę wracać!
- No dobrze zobaczę co da się zrobić.
- Dziękuje Pa! - rozłączyłam się i pobiegłam do mojego taty, który akurat był na dworze.
- Tato możemy już wracać do domu?
- A dlaczego?
- Bo wiesz emm.. Monika zachorowała i muszę wracać do Los Angeles. - sama bym sobie nie uwierzyła w to co przed chwilą powiedziałam
- Aha no dobrze to wracamy. - dodał po czym poszliśmy się pożegnać
- Co tak wcześnie wracamy? - spytała ze zdziwieniem mama, kiedy właśnie odjechaliśmy
- Bo widzisz mamo muszę wracać do Los Angeles.. - wyjaśniłam
- Byłaś zaledwie kilka godzin w Polsce i już wyjeżdżasz?  - spytała z wyrzutami
- Tak wiem, ale muszę wracać bo.. em.. no wiesz przyjaciele mnie potrzebują i w ogóle.
- Mamo proszę ja też chcę jechać! - wtrąciła się Magda
- Chyba oszalałaś, jesteś za młoda. - zabroniła mama
- No właśnie młoda. - dodałam z triumfalnym uśmiechem
- Oh daj spokój kochanie niech jedzie. - bronił Magdę tata uśmiechając się do mamy
- Tato proszę cię! I ja mam tam jeszcze robić za niańkę? - powiedziałam
- Za kilka dni będę miała 18 lat, więc jestem dorosła! - dodała Magda - Natalka proszę cię zabierz mnie. Obiecuję że nie będę sprawiać ci kłopotów..
- No niech Ci będzie. - ustąpiłam w końcu , a siostra mnie przytuliła . Kiedy dojechaliśmy do domu szybciutko z Magdą się spakowałyśmy, jeszcze w między czasie zadzwoniłam do Julki , żeby zarezerwowała 3 bilety , na szczęście udało jej się to. Potem lotnisko - lot i witaj L.A. Z lotniska zamówiłyśmy taksówkę i zmęczone tym wykańczającym dniem pojechałyśmy do domu.
- Już wróciłyście? - spytał ze zdziwieniem Paweł
- Tak i to nie same. - odparła Julka wprowadzając do domu Magdę
- O wow jaka chata i.. Aaaaaa! Paweł! - dziewczyna rzuciła się na chłopaka
- No hej mała! - chłopak przytulił ją
- Pawełek mam do ciebie prośbę weź pokaż Magdzie miasto.
- Ale ja umówiłem się z Niną.
- Widzisz problem weź ja ze sobą! - podniosłam głos to chyba ze zmęczenia a jeszcze imprezka przede mną
- No dobrze.. choć młoda idziemy. - dodał i posłusznie wyszli. A my założyłyśmy stroje wieczorowe i popędziłyśmy do chłopaków. Przy ich domu przypomniało mi się że nawet nie mam prezentu dla blondyna. Kazałam Julii wejść do środka a sama pobiegłam do sklepu po czekoladę^^ Dobry rydz niż nic :) Wychodząc ze sklepy natknęłam się na Szymona.
- O Hej Nath. - powiedział chłopak
- A cześć. Sory ale muszę iść. - dodałam i chciałam odejść, ale chłopak mnie zatrzymał
- Ooo.. co taka nie w humorze? - spytał i obiął mnie w tali - Może tym uda mi się cię rozweselić..
-Co ty..- nie dał mi skończyć bo zamknął mi usta pocałunkiem. Szczerze mówiąc byłam tak zmęczona, ze nawet nie miałam siły go odepchnąć.Nagle usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Chłopak się ode mnie oderwał a ja spojrzałam w to miejsce i zobaczyłam Kendalla, który upuścił butelki z wódką, jego wyraz twarzy był przepełniony bólem i gniewem.
- Kendall przecież to nie tak... - powiedziałam szybko odsuwając się od chłopaka
- Tak to tylko moje wymysły, że widziałem jak całowałaś tego palanta!!
- Ale to na prawdę nie tak jak myślisz..
- Nath daj już spokój powiedz mu prawdę o nas. - wtrącił się Szymon znów mnie obejmując
- Co ty pieprzysz?
- Jaką prawdę? - spytał zaciekawiony acz wkurzony blondyn
- No na przykład tą że okłamała cię kiedy ci powiedziała , że wraca do Polski , tak naprawdę przez ten cały czas była ze mną .- dodał z chytrym uśmieszkiem
- Szymon przestań!
- Nie broń się przed naszą miłością Nathalio!
- Mam dość to koniec z nami!! - wykrzyczał Kendall i odszedł a Szymon zaczął się śmiać.
- Dobrze się bawiłeś? - spytałam wściekła bliska płaczu
- Bardzo. - odpowiedział a ja z całej siły kopnęłam go w czułe miejsce na co chłopak upadł na ziemię zwijając się z bólu.
- Jeszcze tego pożałujesz! - powiedział a ja pobiegłam za Kendallem , lecz nigdzie nie mogłam go znaleść. Szukałam go wszędzie i cały czas do niego dzwoniłam, ale nie odbierał napisał mi tylko esa :
" Życzę wam szczęścia! " Gdy to zobaczyłam jeszcze bardziej się rozkleiłam. Wróciłam do domu, na szczęście Paweł i Magda jeszcze nie wrócili. Gdyby mnie zobaczyła mnie w takim stanie od razu zadzwoniłaby do rodziców a w tedy miałabym przechlapane. Zamknęłam się w pokoju i całą noc przepłakałam cały czas miałam przed oczami wyraz twarzy Kendalla , a to jeszcze bardziej przyprawiało mnie o płacz. Jutro pójdę do Kenda i wszystko na spokojnie mu wyjaśnię! Przynajmniej mam taką nadzieję..

____________________________________________________________________________
OMG! Tak strasznie was przepraszam że tak długo mnie nie było nie , że o was zapomniałam czy coś , ale nie mam teraz zbyt dużo czasu na bloga, bo muszę poprawiać oceny i wgl. dużo się dzieje w moim życiu ostatnio ale mniejsza z tym dziękuje za ponad 10 tyś. wejść jesteście wspaniali! To do następnej Aśka:* <3

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 26



**Nath**
Obudziłam się dość wcześnie jakoś przed 6. Nie chciało mi się jeszcze wstawać, więc przytuliłam się do blondyna i od razu dosunęłam się od niego, gdyż jego ciało było strasznie gorące. Dotknęłam dłonią jego czoła i był bardzo rozpalony.
- Kendall, kochanie.. - zaczęłam go budzić  a chłopak lekko otworzył oczy - Skarbie masz gorączkę.
- Ahh.. może i tak , ale muszę już lecieć.. - Kendall próbował usiąść, ale mu się to nie udało i z powrotem położył się.
- Nigdzie nie idziesz! Nie wypuszczę cię w takim stanie!
- Przecież nic mi nie jest < kichnął> .
- Właśnie widzę. Leż i odpoczywaj a ja przyniosę ci jakieś tabletki.
- Dziękuje. - pocałował mnie w czoło i położył się zamykając oczy. Wyszłam z pokoju i udałam się do kuchni w celu poszukania jakiś leków. O dziwo Paweł już tam był i pił herbatę.
- A ty co tak wcześnie wstałeś? - spytałam i otworzyłam szafkę
- Aaa.. mam coś do załatwienia. Czego szukasz?
- Kendall ma gorączkę i szukam jakiś tabletek.
- Tu są. - podał mi lek
- Dzięki. A co to za sprawa jeśli można wiedzieć?
-  Później ci powiem, bo teraz muszę spadać. Pa! - przytulił mnie
- Pa. - odpowiedziałam i poszłam do pokoju.
**Kilka godzin później..**
Kendall cały czas śpi, a ja z nudów napisałam piosenkę. Nie wiem czy jest odpowiednia, ale mi tam się podoba.
1. lately I
think I've finally found the perfect guy
you blow my mind
ever since u stepped into my life

like no other
your my perfect lover
in every way u make me better
like no other
your my perfect lover
we are ment to be together

Ref:
No one
But me and you
But me and you

2. I feel brand new
never thought I could feel like I do
boy who know
in every way you are my point of view

like no other
your my perfect lover
in every way u make me better
like no other
your my perfect lover
we are ment to be together

Ref:
No one
But me and you
But me and you

Bridge:
don't care about the rumors and buzz
nothing will come between us
nobody will be able to
but me and you
Ref:
No one
But me and you
But me and you

 Nagle usłyszałam trzask drzwi. Pewnie Pawełek wrócił - pomyślałam i usłyszałam wołanie:
- Natalko , chodź tu musisz kogoś poznać. - z ciekawości udałam się do salonu, gdzie Paweł rozmawiał z jakimś blondynem.
- Natalko to jest..
- Szymon Knight. - chłopak przerwał Pawłowi
- Hej. - podałam chłopakowi rękę
- Od teraz to on będzie układał melodię to twoich piosenek.
-Świetnie! Oh to może dam Ci tekst co?
- Tak jasne. - odparł chłopak, a ja pobiegłam do pokoju po napisaną piosenkę.
- Wow. To naprawdę ty to napisałaś? - spytał , kiedy przeczytał tekst
- Tak. A co jest nie odpowiedni?
- Żartujesz? Jest genialny! Masz naprawdę talent.
- Dziękuje.
- Mówiłem, że będą z niej ludzie.. - dodał Paweł
- Dobrze to postaram się do jutra coś ułożyć ok?
- Tak, świetnie. To ja już muszę spadać. Cześć!
- Cześć.
- No i  co? - spytał Paweł, kiedy Szymon wyszedł
- Ale z czym?
- Jestem dobrym menagerem?
- Wspaniałym. - pocałowałam go w policzek - A teraz przepraszam, ale muszę iść do Kendalla.  - odparłam i popędziłam do chłopaka , który już nie spał.
- Hej , jak się czujesz. - spytałam głaskając go po policzku
- Trochę lepiej..  - powiedział , a mi zaczął dzwonić telefon
- Halo?
- Hej Nath. - usłyszałam głos Jamesa i w tle jakieś krzyki
- James? Stało się coś? - spytałam zaniepokojona
- Jeszcze nie, ale może się stać. Możesz tu przyjechać?
- Wiesz nie za bardzo.. - spojrzałam na Kenda
- Proszę Cię!
- No dobrze za chwilę będę.
- Dzięki!
- Przepraszam muszę wyjść. - powiedziałam, kiedy skończyłam rozmowę
- Do kąd?
- James prosił żebym przyszła. Poradzisz sobie beze mnie ?
- Pewnie, leć.
- Nie martw się za pół godziny jestem z powrotem.- dodałam i popędziłam do przyjaciół
**Julia**
Siedzieliśmy sobie z Carlosem oglądając film , kiedy usłyszeliśmy kłótnię Logana i Moniki
- Czyli co już nie mogę rozmawiać z żadnym facetem?! - usłyszałam przyjaciółkę
- Rozmawiać?! Nie widziałaś jak ten frajer się do ciebie lepił?! - wydzierał się Logan
- O mamo to już chyba z 5 kłótnia w tym tygodniu.. - powiedziałam
- Dobrze, że my nie mamy takich problemów. - Carlito mnie przytulił
- Słyszysz? Chyba przestali. - odparłam kiedy wszystko umilkło. I nagle usłyszeliśmy krzyk i dźwięk tłuczonego szkła , więc odrazu tam pobiegliśmy. Widok, który tam zastaliśmy był przerażający. Monika rzucała czym popadnie , a Logan się na nią wydzierał.
- Uspokójcie się! - krzyknął James,który o mało co a dostał by w głowę. Jednak nic sobie z tego nie robili. Brunet wyciągnął telefon i zadzwonił do Natali. Dlaczego do niej? Bo ona zawsze umiała "uspokoić" Moniki nerwy. Dziewczyna pojawiła się już po 10 minutach.
- Hej , co się dziej.. Aaaaa..! - tuż nad głową przeleciał jej talerz. Szybko podeszła do nas , chowających się za kanapą
- Co tu się do cholery wyprawia?? - spytała brunetka
- Znowu się pokłócili , ale tym razem Monice puściły nerwy.. - wyjaśniłam
- Nathalie , zrób coś z nimi.. - krzyczał James , a brunetka podeszła do Moniki i udało jej się zabrać "niebezpieczne" przedmioty z dłoń
- Moniś! Uspokój się!
-Jak mam być spokojna jak on traktuje mnie jak swoją własność?!
- Nie traktuję Cię tak!
- Mam dość tej twojej chorobliwej zazdrości!!
- Okey, z nami koniec! - szatyn wyszedł z domu trzaskając drzwiami i usłyszeliśmy dźwięk motoru. A Monika zaczęła płakać.
- Ci.. nie płacz skarbie, jeszcze się pogodzicie, zobaczysz.. - mówiła Nat
- Zawieziesz mnie do domu? - spytała Monia
- Jasne :) - dodała Nath i wyszły z domu a my z powrotem wróciliśmy do pokoju latynosa i ostatnio także mojego.
**Monika**
Przyjaciółka zawiozła mnie do domu. Szybko udałam się do pokoju, bo nie miałam już siły na konfrontację z rodzicami. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Może i przesadziłam z tą kłótnią ale Logan też nie był święty. Ciągle się na nie wkurzał , że oglądam się za innymi facetami, chodź to nie była prawda. Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Na wyświetlaczu widniał napis "Victoria dzwoni." Niechętnie odebrałam telefon :
- Vic nie mam ochoty na pogaduchy..
- Monika muszę Ci o czymś powiedzieć. - wyczułam zdenerwowanie w jej głosie
- Co się stało? -  serce podeszło mi do gardła
- Logan..
 - Co z nim?
- Miał wypadek... - dodała smutno
- O Boże.. W jakim szpitalu on jest?
- Moniś, ale jego matka tam jest.  - tak, niestety jego matka nie znosiła nas wszystkich,a szczególnie mnie.
- Chrzanić to.
Podała mi adres i opowiedziała jak to się stało. Od razu pobiegłam do ojca.
- Tato zawieziesz mnie do szpitala? - spytałam szybko, miałam gdzieś to, że zerwał ze mną
-Źle się czujesz córciu? - położył dłoń na moim czole
- Logan miał wypadek..
- Dobrze chodźmy. - o dziwo się zgodził, a myślałam , że będzie prawił mi morały. Po jakiś 10 minutach bylśmy już przed szpitalem. Wbiegłam do budynku i udałam się do wskazanej przez pielęgniarkę sali. Lecz nie weszłam do niej bo zatrzymała mnie Logana matka
- A ty gdzie? - spytała złowrogo
- Do mojego chłopaka.
- Ty śmiesz nazywać mojego syna swoim chłopakiem?! To przez ciebie Loguś miał wypadek! Ty jesteś wszystkiemu winna!
- Nie prawda! To  był nieszczęśliwy wypadek! - podniosłam głos
- Wyjdź! Nie zbliżaj się do mojego syna, bo pożałujesz! - dodała, a ja zła wróciłam do auta.
- Co jest? - spytał ojciec widząc moją złość
- Ehh.. ta jego matka nie chciała mnie wpuścić.
- Wiesz skarbie może tak miało być?
- Co masz na myśli?
- To, że jednak każdy z was powinien iść w swoją stronę.. Z kimś innym.
- Wiesz tato, jeśli nie lubisz Logana to mi to powiedz.
- Nie o to chodzi skarbie..Może po prostu nie pasujecie do siebie..? - dodał i włączył silnik , ja nic na to nie odpowiedziałam.. Może ma rację?
Tydzień później..
Przez cały ten czas nie odwiedziłam Logana, nie ze względu na jego chorą matkę ,ale nie wiedziałabym co mu mam powiedzieć, ale codziennie dzwoniłam do zaprzyjaźnionej pielęgniarki by spytać czy jego stan się poprawia, na szczęście z dnia na dzień czuł się coraz lepiej.Codziennie zasypuje mnie wiadomościami z przeprosinami , jednak ja nie odpisuję.. Do tej pory mam w głowie słowa ojca, o tym że może nie pasujemy do siebie. I coraz częściej mam taką świadomość , że zgadzam się z tym.. Jednak tego dnia wydarzyło się coś przez co przestałam tak myśleć.
Akurat leżałam i przeglądałam twitter'a kiedy zaczął dzwonić mój telefon , była to Nicki - ta pielęgniarka.
- No hej Nicki. - powiedziałam z uśmiechem
- Moniś, on krzyczy , że cię kocha, że tylko dla  ciebie walczył o życie. Przyjedź tutaj koniecznie. - wyjaśniła szybko a mi zrobiło się jakoś ciepło na sercu. Zamówiłam taksówkę i popędziłam do Logana. Założyłam fartuch i stanęłam w progu sali.Na szczęście nie było Logana mamy. 
- Monika , kocham Cię! - krzyczał nie zauważając mnie
- Logan przestań, co ty wyprawiasz? - spytałam i podeszłam do niego , żeby się w końcu zamknął , bo cały szpital już chyba wiedział, że mnie kocha :)
- Skarbie przepraszam, za wszystko.. - chwycił moje dłonie 
- Logan.. to ja cię chyba powinnam przeprosić.
- Nawet tak nie mów! To tylko moja wina!
- Dobrze już nie wnikajmy kto ponosi winę.. Uznajmy, że oboje jesteśmy winni.
- Zgadzam się. Więc jesteśmy znów razem? - spytał przyciągając mnie do siebie
- Nie zwariujesz ze mną?
- Zawriuję bez ciebie.- dodał i mnie pocałował i właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie, że mój ojciec nie miał racji.. chociaż raz :)
________________________________________________________________________
Hejoł Rushers! Mamy już rozdział 26 ^^  Zapraszam na bloga, którego prowadzę  z Niną Rusherką  http://doubble-rainbow-on-instagram.blogspot.com/ i przy okazji chciałabym złożyć jej życzonka :

Życzenia już Ci na pewno składali

twarz twoja była uśmiechnięta

ale jest jeszcze jedna osoba,

która o Tobie pamięta

Ona właśnie Tobie życzy

wiele szczęścia i słodyczy

wiele wspomnień, miłych wrażeń

i spełnienia wszystkich marzeń :* <33  
Pozdrawiam i do następnej Aśka Schmidt :)




sobota, 30 marca 2013

ODWIESZENIE BLOGA + Rozdział 25


                                        OFICJALNIE ODWIESZAM BLOGA :) 

**Nina**
Nathalie wyszła zostawiając mnie sam na sam z Pawłem. Szczerze mówiąc denerwowałam się , gdyż strasznie podobał mi się ten chłopak.
- Too.. co robimy ? - spytałam
- No nie wiem jakieś propozycje? - spytał z tym swoim uroczym uśmiechem aż zrobiło mi się gorąco
- Emm.. może obejrzymy jakiś film? - zaproponowałam nieśmiało
- Tak, jasne.
- Dobrze to ty coś wybierz a ja pójdę po jakieś przekąski.
- Okey. - jak powiedziałam tak też zrobiłam , wróciłam do pokoju  a chłopak leżał rozłożony na podłodze , oglądając jakiś film , zapewne horror
- Heheh.. nie za wygodnie Ci? - spytałam odkładając jedzenie
- Niee.. chodź do mnie. - powiedział poklepując miejsce obok niego.  Wykonałam jego prośbę i położyłam się przed nim , a chłopak położył rękę na moim biodrze nie powiem lekko się zaczerwieniłam. Film był straszny jak cholera. Podczas niego trzęsłam się jak galareta. Paweł to zauwazył i obiął mnie. Nagle była jakaś straszna scena , na którą nie mogłam patrzeć , wiec odruchowo obróciłam się w stronę chłopaka , wpadając mu przy tym w ramiona. Brunet się uśmiechnął i przytulił mnie do siebie. Oh.. w jego obięciach czułam się taka bezpieczna , jeszcze przy żadnym facecie się tak nie czułam.
- Ale się zasiedziałem.. - powiedział odsuwając się ode mnie , poczułam się trochę zła - Muszę już spadać.
- Szkoda , fajnie było.
- Tak.. - powiedział wstając , po czym założył kurtkę
- To co do zobaczenia? - spytałam z uśmiechem
- Jasne. - dodał i pocałował mnie w policzek - Pa.
- Pa. - odpowiedziałam a chłopak wyszedł
- Ah, chyba się zakochałam.. - powiedziałam sama do siebie  i poszłam do swojego pokoju

Kilka dni później..
**Natalia**
Kolejny dzień siedzę u Kendalla w pokoju , tak od czasu tamtego "zdarzenia"  pomieszkuję u niego. No nie ma się co dziwić , martwi się o mnie , ale ja już tutaj świruję!! Mam ochotę zaszaleć , wyjść gdzieś , ale nie mam na co liczyć Kendall i Paweł monitorują mnie 24/7 . Wziełam telefon i zadzwoniłam do Niny.
- Hej Nathalie co tam?
- Hej, a wszystko dobrze. Nina skarbie uratujesz mi po raz kolejny życie?
- CO?! Nath , stało się coś? - zaniepokoiła się
- Nie , po prostu ja tu zwariuję z nimi..! Proszę Cię spotkajmy się.
- No dobrze , ale chłopcy Ci pozwolą?
- O to się już nie martw coś wymyślę..
- Okey , to przyjdź do mnie , to razem gdzieś wyskoczymy.
- Dziękuje Pa.
-Pa.
Włożyłam telefon do kieszeni , zabrałam torebkę i wyszłam z pokoju.  Natknęłabym się na Pawła , ale w porę zdąrzyłam schować się do łazienki.
- Hmm.. jak ja mam się wydostać z tego domu? - powiedziałam sama do siebie i nagle uświadomiłam sobie , że mogę "uciec" przez okno. Otworzyłam je i spojrzałam w dół.
- Cholera, trochę wysoko. - odparłam po czym wzięłam związałam ręczniki w taki długi sznur , przywiązałam do okna i zaczęłam powoli schodzić. Bez problemu mi się to udało. Szczęśliwa pobiegłam do Niny , która czekała na mnie przed swoim domem.
- Hej misiek. - przytuliłam blondynkę
- Heej. - odwzajemniła uścisk - Nie wierzę, że Paweł pozwolił Ci się ze mną spotkać.
- Żartujesz? On nic nie wie , uciekłam im... - zaczęłam się śmiać
- Oszalałaś?! Pewnie Cię teraz szukają , zaraz pójdą na policie i..
- Spokojnie , zaraz napiszę sms'a do Julii i po problemie - powiedziałam i wystukałam " Nie martwicie się o mnie , za kilka godzin wracam.. :*" do Julki i na wszelki wypadek do Pawła
- No nie wydaje mi się.
- Całą odpowiedzialność biorę na siebie.
- Niech Ci będzie. A nie mogłaś poprosić Moniki , albo Julii , żeby z tobą wyszły.
- Nie , bo one trzymają stronę Kendalla i Pawła  , uważają że na każdym kroku czeka na mnie niebezpieczeństwo... A poza tym z tobą mogę wyluzować.
- Tooo.. co robimy?
- Może schopping?
- No jasne. - dodała Nina i udałyśmy się na schopping. Po jakiś 4 godzinach udanych zakupów wróciłyśmy do domu Niny. Zmęczone usiadłyśmy na kanapie a Ross przygotował nam coś do picia.
- No widzę, że udały wam się zakupy. - powiedział patrząc na nasze torby
- Oj tak , jeszcze nigdy tyle kasy nie wydałam :) - dodała Nina
- Hehe .. a ja już dawno nigdzie tak sobie nie wychodziłam bez powodu. - odparłam popijając napój
-A jak tam twoja kariera muzyczna Nath? - spytał blondyn
- Emm.. wiesz wydałam jedną piosenkę , która zrobiła szał no ale na tym poprzestałam. Ludzie mnie już pewnie nie pamiętają.
- Nathalie masz talent i musisz go rozwijać.
- Wiem, ale ostatnio nie miałam na to głowy.. właściwie już dawno nie śpiewałam.
-Mam pomysł może nagramy jakiś cover?
- TAK!!
- No to  co chciałabyś zaśpiewać?
- Może jakaś propozycja?
- A co powiesz na Timbaland - "Apologize" ?
- Czemu nie , lubię tą piosenkę.
- Okey to Nina idź po kamerę a my chodźmy do mojego pokoju. - dodał Ross i poszliśmy do jego pokoju. Chłopak usiadł przy fortepianie ja zrobiłam to samo , zaraz potem przyszła Nina i zaczęła filmować jak śpiewamy. Oh, było cudownie uwielbiam śpiewać a z Rossem to była czysta przyjemność.
- Okey , gotowe. - odparła Nina , kiedy wrzuciła filmik do sieci.
- Która godzina? - spytałam patrząc na wyświetlacz telefonu - O Matko.!
- Co się stało?
- Mam 20 nieodebranych połączeń od Kendalla , o dziwo tylko od niego.
- Pewnie się o Ciebie martwi..
- Tak , ale przesadza. Okey , muszę spadać Pa! - pożegnałam się z przyjaciółmi i szybko udałam się do domu chłopaków.  W salonie wszyscy siedzieli spokojnie przed telewizorem tylko Kendall nerwowo chodził w tą i z powrotem.
- Gdzieś ty była?! - przywitał mnie blondyn
-U Niny a co?
- Co ty sobie wyobrażasz?
- O co Ci chodzi?
- Do cholery uciekasz z domu SAMA i jeszcze nie raczysz odbierać telefonu??!! Przecież mogło Ci się coś stać. A jakby powtórzyła się tamta historia? Nawet nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji.
- Nie jestem dzieckiem..! Więc nie traktuj mnie tak! Umiem sobie sama poradzić!!
-Umiesz? Czyli mnie już nie potrzebujesz.!
- I dobrze!
- Świetnie!! - wykrzyczał i poszedł trzaskając drzwiami do swojego pokoju
- Wracamy do domu Paweł. - wzięłam chłopaka za rękę , który zaskoczył mnie tym że on nie wyżywał się na mnie i poszliśmy do domu. Wściekła poszłam do swojego pokoju i położyłam się spać. Jednak nie było mi to dane , gdyż usłyszałam trzask błyskawicy , którego strasznie się boję.
- I jeszcze do tego burza.. - powiedziałam do siebie , wstałam i szybkim krokiem zaszłam na dół. Na moje nieszczęście zgasło światło. Z trudem zeszłam z tych nieszczęsnych schodów i jakoś dotarłam do kanapy , gdzie siedział Paweł.Usiadłam obok niego i wtuliłam się w chłopaka. Na dworze rozpętała się ulewa.
- Dlaczego wszystko się tak pieprzy? - spytałam ze złami w oczach
-Takie życie Natalko. A tak między nami ale się wkurzył nie?
 - A ty co taki spokojny dzisiaj jesteś? Dlaczego i ty mnie nie wyzwałeś?
- Bo napisałaś mi że wyszłaś a poza tym chyba Kendall dość się na ciebie wydarł.
- No ale czemu był taki wściekły?
-Słuchaj ja Cię znam od dziecka , wiem do jakich przypałów jesteś zdolna a on..
- Jeszcze mnie tak dobrze nie poznał?
-Yhm. Musisz go zrozumieć. Kocha Cię i martwi się o Ciebie..
- Ale przyznaj że czasami przesadza.
- No tak ale to z miłości.
- Dziękuje - pocałowałam go w policzek
- Za co?
- Za to że zawsze jesteś przy mnie.
- Boisz się ? - spytał , kiedy kolejny raz uderzył piorun a ja podskoczyłam
- Głupio się przyznać, ale tak.
- Oj nie masz czego przecież jestem przy tobie.
- Tak wiem, ale chciałabym się przytulić do Kendalla.. poczuć jego zapach perfum i usłyszeć jak bardzo mnie kocha. - łzy zaczęły płynąć mi po policzkach - Ja chcę do Kendalla...
- Wszystko będzie dobrze.. - powiedział Paweł i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi , a ja bardziej wtuliłam się w chłopaka.
- Poczekaj Natalko pójdę sprawdzić kto to.
- Chcesz mnie tu zostawić samą?! O nie idę z tobą! - powiedziałam i udaliśmy się do drzwi. Paweł po woli je otworzył i ukazała się jakaś dość wysoka postać w kapturze na głowie. Nie widziałam twarzy gdyż było strasznie ciemno.
Chłopak wolnym ruchem zdjął  kaptur z głowy i ujrzałam tą sweet blond grzyweczkę po której spływały krople deszczu..
- Kendall? - powiedziałam cicho
- Hej.. Nath możemy pogadać? - spytał
- To ja pójdę sprawdzić czy jest już prąd. - dodał Paweł i odszedł
- Skarbie tak strasznie Cię przepraszam..- mimo że zrobiło mi się go szkoda nie wpuściłam go do środka. Cały czas moknął. A ja stałam przed nim w krótkich spodenkach , koszulce na noramkach i skarpetkach. Trochę było mi zimno , ale byłam ciekawa co on ma mi do powiedzenia.
-Naprawdę? To dlaczego tak mnie traktujesz?
-Wiem, ostatnio przesadziłem , ale tak bardzo Cię kocham , że nie nie wybaczyłbym sobie jak by Ci się coś stało.. A w ogóle głupio się poczułem jak ode mnie uciekłaś.
- Hehe dobry przypał nie jest zły. :)
- Wybaczysz mi? - spytał z nadzieją
- Koniec z traktowaniem mnie jak dziecko?
- Koniec!
- No to okey :) - powiedziałam i rzuciłam się na chłopaka. Oplotłam wokół niego moje nogi i złączyliśmy się w namiętnym pocałunku.
- Nath , bo się jeszcze rozchorujesz.
- Oh , przestań. Całuj! - ponownie go pocałowałam.
- Hhahah kocham Cię wariatko!
 Staliśmy w tym deszczu dłuższą chwilę , a potem cali mokrzy weszliśmy do środka. Paweł jak nas zobaczył tylko pokiwał z niedowierzaniem głową i poszedł do swojego pokoju , gdyż było już dość późno. Wysuszyliśmy się z Kendallem i usiedliśmy na kanapę. Wtuleni w siebie i okryci kocem popijaliśmy gorącą herbatę. Spojrzałam na Kendalla i wykonałam tą czynność , którą ostatnio dość często robię , czyli - poprawiłam mu grzyweczkę :)
- Hej , nie baw się moją grzywką. - roześmiał się blondyn
- Oj no weź , kocham ją jest taka sweetaśna.
- A ja myślałem że to mnie kochasz.- udał oburzonego
- Nooo.. ciebie przy okazji...
- CO?!
- Nie no żartuję.
-Pff.. wiedziałem.
- Jasne, jasne. Okey , chodźmy spać późno już.
- Z tobą zawsze :) - dodał i udaliśmy się do mojego pokoju. Wskoczyliśmy pod koułderkę i odpłynęliśmy do krainy Morfeusza..

______________________________________________________________________
Hejoł! Jak tam stęskniłyście się za mną? Ja za wami bardzoooo... ! Ten rozdział dedykuję osobą, które czytają tego bloga, ale go nie komentują. Niech wiedzą , że ich komentarz jest zawsze mile widziany :) To co do zobaczenia bo mam dla was specjalną niespodziankę :) Kocham was <3333 Aśka Schmidt 

Ps. Moja niespodzianka jest w zakładce " Koniec , a jednak początek czegoś nowego.."