wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 30 + HAPPY B-DAY JAMES





*Natalia*
Kolejny raz wzięłam do ręki żyletkę , zbliżyłam ją do nadgarstka i chciałam się przeciąć lecz nie mogłam. Coś nie pozwalało mi tego robić. Wzięłam głęboki oddech, zamknęłam oczy i przywołałam te wszystkie złe wspomnienia.. Czyli słowa Kendalla, że kocha inną czy ten dzień kiedy niby chciał ze mną porozmawiać a tak na prawdę złamał mi serce oświadczając się tej jego nowej dziewczynie. W tym momencie nie byłam rozpaczona tylko wściekła.. wkurzyłam się i zrobiłam to - przecięłam się. Już po chwili stróżka krwi spływała po mojej ręce na podłogę. Nie wierzyłam że to zrobię , a jednak. Bolało jak cholera , ale przez chwilę mogłam się skupić na czymś innym niż Kendall...
*Kendall*
- No cześć skarbie, chciałeś mnie widzieć. - powiedziała Jessica , kiedy przyszła do mnie po tym jak do niej zadzwoniłem.
- Tak , mam ci coś bardzo ważnego do powiedzenia. - dodałem stanowczo
- Słucham? - spytała siadając na kanapie
- Musimy zerwać. - wyjaśniłem szybko
- Co?! - ponownie spytała tym razem się zdenerwowała
- Wiem , że cię zraniłem tym ale ja nic do ciebie nie czuję..
- Jeszcze tego pożałujesz! Ty i ta twoja Nathalie za to zapłacicie! - wykrzyczała i wyszła trzaskając drzwiami.  I w tej chwili wszedł do domu nie kto inny jak James , który właśnie z Victorią wrócili z wakajci na Hawajach.
- Cześć Kendall! - przywitała się Vic przytulając mnie
- Stary co to była za lala? - spytał zdziwiony James
-Ehh.. moja była.
- CO?! - spytali chórem wyraźnie zaszokowani
- A co z Nathalie? - dopytywał James
- Zerwaliśmy. To znaczy ja z nią zerwałem.
- Kendall coś ty narobił?
- A w ogóle gdzie są pozostali? - spytała Vic
- Od jakiegoś czasu mieszkają u Pawła.
- Dlaczego?
- Pokłóciłem się z Loganem , a Carlos trzyma także jego stronę.. - wyjaśniłem i poszedłem do siebie do pokoju. Po rostaniu z Keyslee strasznie cierpiałem jednak tym razem moje uczucia wyrażały złość a zarazem nie dowierzanie.. Jedna część mnie nie nawidziła Nathalie , natomiast druga nadal ją kochała i nie chciała wierzyć w to że mogła mnie w taki okrutny sposób zranić.
*Julia*
- Carlos ja nie wiem co , ale musimy coś zrobić! Przecież ona nie mogła się tak po prostu zapaść pod ziemię..
- Skarbie uspokój się. Znajdziemy ją.. - uspokajał mnie Carlos jednak myśl , że to prawdopodobnie przeze mnie Natalia uciekła spędzała mi sen z powiek.
- Uspokój się, uspokój się.. - przedżeźniałam go - Nie pomagasz mi wiesz? Carlos Natalia uciekła i nie wiemy gdzie jest!
- Julka na prawdę nie masz się o co martwić wiem gdzie ona jest. - powiedział Paweł , który właśnie wszedł do salonu
- Boże na prawdę? Uff.. kamień z serca.. To co gdzie jest? - tak bardzo się ucieszyłam na słowa Pawła , przecież Nat to w końcu moja najlepsza przyjaciółka.
- Wybacz Julia, ale nie mogę ci powiedzieć..
- Co?! Jak to nie możesz mi powiedzieć?! - zdenerwowałam się
- Nathalia potrzebuje teraz spokoju i..
- Przestań chrzanić! Jestem jej przyjaciółką i mam prawo wiedzieć gdzie ona jest!
- Julia! Daj jej czas oswojenia się z tą całą sytuacją! Ona musi wszystko sobie na spokojnie przemyśleć i podjąć decyzję co dalej..
- Tak wiem.. przepraszam cię Paweł , ja po prostu mam dość tej całej nerwówki.. Właściwie to moja wina , gdyby nie ja i ten cały genialny pomysł to nie było by tej całej sprawy..
- Nie obwiniaj się kochanie , przecież nie wiemy co tak na prawdę tam się stało. - dodał Carlos i mnie przytulił.
- Tak właściwie ja wiem.. - odparł ciszej Paweł
- No to mów! - rozkazałam i wyswobodziłam się z objęć latynosa
- Natalka zobaczyła nie zbyt miłą scenkę z udziałem Kendalla i tej jego blondzi..
- Co masz na myśli? - spytał latynos
- Oświadczył się jej. - wyjaśnił Paweł a nasze miny wyglądały miej więcej tak o.0
- Julia gdzie jest Natalia?! - przyszła zdenerwowana Magda
- Już ci mówiłam słoneczko, że się źle czuje i..
- Możesz przestać?
- Magda co się stało? - spytał Paweł
- Dlaczego nie powiedzieliście mi o tym? - spytała pokazując nam gazetę, gdzie był artykuł o tym , że Kendall i Nat zerwali ze sobą.
- Skąd to masz? - spytał spokojnie Carlos
- Skąd?! Wszędzie jest pełno tych gazet, nie sposób ich nie zauważyć! - wrzasknęła , od razu wiedziałam , że się martwi o siostrę.
- Magda spokojnie.. zaraz ci wszystko wyjaśnimy.. - odparł Paweł a dziewczyna usiadła na kanapie i powiedziała :
- No słucham. - Zaraz potem wyjaśniliśmy jej wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. - To gdzie ona teraz jest? - spytała w końcu a ja i Carlos spojrzeliśmy na Pawła
- Nie martw się. Jest w dobrych rękach. - wyjaśnił po czym zaraz ją przytulił    
- To znaczy? - dopytywała dalej młoda
- Magda uwierz mi że nie mogę ci powiedzieć..
- Dlaczego?! - nie chciała dać za wygraną
- Dajmy jej czas, niech ona sobie wszystko przemyśli..
- No dobrze , ale co ja mam powiedzieć rodzicom? - zmartwiła się
- Najlepiej nic nie mów. - dodał Carlos
- Łatwo ci powiedzieć.. Przecież ja muszę w grudniu wrócić do domu na święta.
- No i?
- No i to że Natalia obiecała że na święta także przyjedzie. - wyjaśniła a my nie wiedzieliśmy co robić. Co mamy powiedzieć , że Kendall złamał jej serce a ona się załamała? Przecież jej ojciec zabił by Kendalla.. 
- Dobra młoda idź już spać bo jest późno , a jutro pomyślimy co dalej. - rozkazał Paweł i wszyscy powędrowaliśmy do swoich pokoi. Carlos dawno już spał a ja jakoś nie mogłam więc założyłam na siebie szlafrok, wyszłam na balkon i usiadłam na ławeczce. Było już dość ciemno, wiał lekki wiaterek , który potrząsał o łodygi kwiatów w ogrodzie. W mojej rodzinnej miejscowości często letnie wieczory przesiadywałam na dworze i nie zważałam na to czy są komary to świeże powietrze i ta cisza tak mnie wewnętrznie uspokajały.. Ahh.. co prawda w Los Angeles mieszkaliśmy w zaciszu , ale jednak to nie było to samo co w domu. Szczerze mówiąc stęskniłam się za tym wszystkim. Tu w L.A. wszystko dzieje się tak szybko , nie ma czasu , żeby usiąść pomyśleć.. Tęsknię za tym kiedy byłam zwyczajną dziewczyną i świat nie wiedział o moim istnieniu , kiedy tak po prostu porozmawiałam sobie z Natalią czy kiedy robiłyśmy razem tyle rzeczy..  Nagle z moich zamyśleń wyrwało mnie to , że ktoś usiadł obok mnie i się we mnie wtulił. Szybko się obejrzałam i zobaczyłam uśmiechniętego Latynosa, więc odwzajemniłam uśmiech i także się w niego wtuliłam.
- Jeszcze nie śpisz? - szepnął mi na ucho
- A wiesz jakoś nie mogę. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Dlaczego? Coś się stało? - zamartwiał się
- Carlos?
- Hmm..?
- Kochasz mnie?
- Najbardziej na świecie. - odparł wtulając się w moje włosy
- I nie zostawisz mnie prawda? - spytałam i spojrzałam na chłopaka , a po moim policzku spłynąła łza
- Jasne , że nie skarbie. - odparł i wierzchiem dłoni otarł mój policzek - Dlaczego tak pomyślałaś?
- Sam wiesz , dlaczego.. Też mi się wydawało, że Kendall świata poza Natalią nie widzi a tu proszę zostawił ją i na dodatek oświadczył się innej..
- Juleczko proszę cię nie myśl o tym. Też miałem inne zdanie o Kendallu , był moim najlepszym przyjacielem, a teraz sam nie wiem kim dla mnie jest.. - chłopak widocznie posmutniał , od razu przytuliłam chłopaka, lecz nie długo to trwało , gdyż do naszych drzwi zaczął się ktoś dobijać. Los poszedł otworzyć , a chwilę później na balkonie pojawiła się Monika.
- Hej Julka możemy pogadać? - spytała dosiadając się do mnie
- Zależy o czym. - odparłam oschle , byłam na nią wściekła
- Chciałam Cię bardzo przeprosić , że w tedy w salonie tak na ciebie nakrzyczałam.
- Nie no należało mi się.. Przecież zachowuję się jak dziecko i..
-Julia proszę cię..
- Co Julia , co Julia? Może i czasami zachowuję się dziecinnie , ale to chyba nie powód, żeby mi to wypominać? - podniosłam głos
- Tak wiem, przepraszam na prawdę nie powinnam ci tego mówić.. - na jej twarzy malowała się skrucha
- Eh..  Monika rozumiem.. po prostu ta cała sytuacja z Natalią już mnie powoli wykańcza.. Nie mogę patrzeć na to jak ona się męczy.. - dodałam a dziewczyna objęła mnie ramieniem
- Uwierz mi Julka mnie też..  To co zgoda?
- No jasne, że tak! - dodałam i przytuliłam przyjaciółkę
- Dziękuje. A teraz Dobranoc , uciekam do mojego misiaczka. - dodała z uśmiechem i poszła do siebie. Chwilę później wrócił do mnie Carlos.
- Chodź kochanie bo zmarzniesz.. - powiedział a ja wykonałam jego polecenie i razem wskoczyliśmy pod ciepłą kołderkę i wtuliłam się w latynosa. Jednak długo nie mogłam zasnąć , gdyż cały czas miałam przed oczami zapłakaną Natalię. Nie ma jej już za ledwie kilka dni a ja się tak bardzo za nią stęskniłam. Stęskniłam się za tą Natalią , która zawsze miała pozytywne nastawienie do świata i całą swoją radością i optymizmem zarażała innych. Tak bardzo mi jej brakuje..







___________________________________________________________________
James stary! Masz już 23 lata..   A więc Wszystkiego Najlepszego, dużo zdrowia , szczęścia, optymizmu no i czego tam sobie zamarzysz :) Życzę ci także żebyś był szczęśliwy z Halston , chociaż ja osobiście jej nie lubię , ale twoje szczęście jest najważniejsze. Pamiętaj kochamy Cię! :***

 


czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 29

*Natalia* 
Kolejny dzień.. 

Po przebudzeniu się siłą zostałam zaciągnięta na śniadanie.Oczywiście ja i moi przyjaciele musieliśmy udawać przed Magdą , że wszystko jest okey. Logan zauważył , że już z trudem mi się to udaje, więc uśmiechnął się do mnie i zwrócił się do Magdy :
- Co to młoda może wybierzemy się do kina?
-Tak jasne! - dodała popijając ostatni łyk soku pomarańczowego
- To ja idę po auto a ty zmykaj się ubrać. - zarządził Henderson a dziewczyna wykonała jego polecenie. Mi jak na zawołanie zaczęły płynąć łzy po policzkach. Julia od razu podeszła i mnie przytuliła.
- Natuś nie martw się już tak.. - dodała moja Bff
- Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji! Może to dla ciebie był mój kolejny nie udany związek ale dla mnie  to była prawdziwa miłość a nie jakaś jednorazowa przygoda! - podniosłam głos
- Nat nie o to mi chodziło.. - dodała ciszej bo właśnie Magda wychodziła. Odczekałam moment i kiedy usłyszałam trzask drzwi dodałam :
- A mi się zdaje, że właśnie o to ci chodziło! - po tym pobiegłam do pokoju. Sama nie wiem jak długo zaś tam siedziałam ale w końcu wyszłam bo zrobiło mi się szkoda Pawła, który cały czas dobijał się do moich drzwi.
- O matko nareszcie. - powiedział Paweł z widoczną ulgą na twarzy kiedy otworzyłam drzwi. Nic więcej nie dodał tylko mnie mocno przytulił. Oczywiście znowu zebrało mi się na płacz..
-Co z Julią? - spytałam
- Zraniłaś ją.. wiesz o tym. Przecież to wszystko to nie jej wina..
- Tak wiem, zachowałam się jak kompletna idiotka. Po prostu ja już nie daję rady..
- Wiem Natalko.. - odsunął się trochę ode mnie - Ale do cholery przecież świat nie kończy się na Kendallu! - podniósł głos
- Wiesz jak mnie pocieszyć na prawdę.. - wtuliłam się z powrotem w chłopaka
- Natalia! - Julka mnie zauważyła i szybko do nas podbiegła razem z Carlosem
- Julia ja nie chciałam tego powiedzieć..
- Tak wiem, rozumiem cię. - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie - Wiesz co mamy dla ciebie dobrą wiadomość. Powiedz jej Carlos.
- A więc przekonaliśmy Kendalla, żeby dał ci wszystko wyjaśnić.
- Na prawdę? - nie mogłam uwierzyć w to co mi właśnie powiedzieli
- Tak , masz przyjść do niego on na ciebie czeka. - dodała Julia a ja ich od razu przytuliłam
- Dziękuje wam jesteście najlepszymi przyjaciółmi na świecie. - odparłam i od razu udałam się do willi chłopaków..

*Carlos* 

- Eh.. teraz miejmy nadzieję, że Kendall da jej dojść do słowa.. - odparła zmartwiona Julka
- Będzie dobrze kochanie. - dodałem i obejmując brunetkę
- Dlaczego miałby tak postąpić? Przecież mówiliście, że zgodził się, żeby Natalka mu wszystko wyjaśniła.
- Na tak , ale zmyśliliśmy to. Najlepiej będzie jak sami dojdą do porozumienia. - wyjaśniłem
- Chyba zwariowaliście! Myślicie że wasz plan się powiedzie? - spytał lekko wkurzony Paweł a my pokiwaliśmy głową na "tak" . - Żebyście mieli rację..
- Nie chciałabym być w skórze Kendalla.. - oznajmiła Julia
- Dlaczego?
- No bo wiesz.. ty i ta twoja nadopiekuńczość...
- Nie martw się nie zabiję go.. - zaśmiał się. - Muszę teraz się zachowywać xD
- A jaki jest tego powód? - spytałem
- Jestem teraz w poważnym związku^^
- Serio? Kim ona jest. - pytałem dalej
- Carlos! - upomniała mnie Julka
 - To Nina. - Paweł się lekko zarumienił
- Ooo.. no to gratulacje. - przybiłem z chłopakiem piątkę a brunetka go uściskała.

*Kendall*

Nathalie chodziła po łące w sukni ślubnej i zbierała kwiaty. Wyglądała nieziemsko.. padające promienie i ten wiatr we włosach dodawały jej uroku. Podbiegłem do niej. Dziewczyna nie zauważyła mnie. zakryłem jej oczy , a ona od razu odwróciła się do mnie przodem.. Obdarzyła mnie najpiękniejszym uśmiechem na świecie. Mimowolnie uśmiech też mi wskoczył na twarz. 
- Kocham cię wiesz? - spytała kładąc mi dłoń na policzku
- Ja też cię kocham.. - dodałem i nasze twarze zaczęły się zbliżać.. 
- Kendall! - usłyszałem krzyk Jess
-Co? - spytałem
- Zasnąłeś podczas oglądania filmu. - odparła i zaczęła się do mnie zbliżać. Od jakiegoś czasu strasznie mnie wkurzała. Miałem jej już dość.
- Wiesz co zrobiło się późno i.. - powiedziałem wyślizgując się z jej objęć na podłogę a ona upadła na poduszkę
- Mój misio chce się wyspać? - spytała przesłodzonym głosem
- Tak, tak..
- No dobrze to ja się będę zbierać.. moment stop! Kolczyk mi gdzieś upadł! - zaczęła się wydzierać.. - No szukaj go! - zarządziła więc co miałem zrobić zacząłem szukać po kolanach tego cholernego kolczyka.
- Proszę. -  odparłem podając znalezioną zgubę właścicielce
- Oh.. Kendall tak! Zgadzam się! - zaczęła mnie obściskiwać i dziwnie zachowywać..
- Co? - spytałem zdziwiony i usłyszałem trzask drzwi
- A nie nic tak się wygłupiam. - dodała a ja się sztucznie uśmiechnąłem - To do jutra koteczku. - pożegnała się i wyszła.

*Natalia* 
W tym samym czasie..

Szczęśliwa weszłam do domu chłopaka. Od razu skierowałam się do salonu , bo słyszałam jakieś głosy. Scena , którą tam zastałam pozbawiła mnie jakichkolwiek złudzeń , że może być jeszcze coś między nami. Kendall klęczał przed blondynką i podawał jej coś błyszczącego..
-Oh.. Kendall tak! Zgadzam się! - wykrzyczała blondi przytulając nachalnie chłopaka. Łzy zebrały mi się w oczach. Jak najszybciej wybiegłam z tego domu. O matko on się jej oświadczył!! Jak mógł mi to zrobić! W tym momencie miałam ochotę się zabić. Wbiegłam na ulicę i właśnie prosto na mnie jechał samochód. Zamknęłam oczy , z których płynęły ciurkiem ale jednak auto zatrzymało się przede mną. Kierowcą samochodu okazał się Ross.
- Boże Nathalie co ty wyprawiasz?! - zaczął się wydzierać
- A tak jakoś pomyślałam że wpadnę pod samochód. - powiedziałam sarkastycznie.
- Co się stało?
- Kendall oświadczył się tej blondi! - zaczęłam krzyczeć, wtuliłam się w chłopaka i zaczęłam płakać. - Ross zabierz mnie gdzieś daleko stąd!
- Właśnie wyjeżdżam do Wichita.Chcę trochę odpocząć od L.A. Jedziesz ze mną?
- Tak. Proszę zabierz mnie.
- Dobrze choć do samochodu. - wykonałam polecenie chłopaka i już chwile później byliśmy w drodze. Jakoś nie obchodziła mnie Magda czy moi przyjaciele, bo ból po stracie Kendalla był silniejszy...

** Monika**
- OMG! Było extra! Dzięki za ten dzień! - powiedziała Magda kiedy wróciliśmy do domu. - A teraz przepraszam idę się odświeżyć.
- Jestem wykończony! - dodał Logan i usiadł na kanapie
- Niemożliwa jest co? - spytałam siadając obok niego
- To mało powiedziane.. Skąd ona ma w sobie tyle energii?
- Widzieliście Nathalie? - spytał Carlos wchodząc do salonu z Julią 
- Nie a co? 
- Jej wszystkie rzeczy zniknęły! - krzyknęła Julia
- Jak to? - spytał Logan 
- No powiedzieliśmy jej że Kendall chce z nią pogadać i ona do niego poszła. 
- Zaraz, zaraz serio Kendall zmienił zdanie? 
- No nie.. tylko jej tak powiedzieliśmy, mieliśmy nadzieję że sami się pogodzą.. - wyjaśniła Julia 
- Czy wyście postradali zmysły?! - uniosłam się 
- Monika spokojnie.. - dodał Logan 
- Przecież Kendall mógł ją jeszcze bardziej zranić!Na pewno to zrobił skoro uciekła! - wykrzyczałam czasami zachowywali się jak dzieci nie dziwiłam się że są razem.. pasowali do siebie. 
- Masz racje to moja wina! -  Julia rozpłakała się i uciekła do pokoju a Carlos pobiegł za nią. 
- No pięknie! - powiedział Logan 
- No co? Przecież to wszystko przez ich chory plan! 
- Tak wiem ale nie musiałaś tak na nią naskakiwać. 
- Jak jej się coś stanie to nie ręczę za siebie i zabiję Kendalla! - dodałam i wściekła poszłam do pokoju  , w którym obecnie spaliśmy od czasu sprzeczki Logana z Kendallem. 

*Paweł* 
Właśnie jestem w drodze do Wichita. Razem z Niną tam jedziemy, gdyż dziewczyna zadzwoniła do mnie od razu po telefonie od Rossa , że jest tam z Natalką, która o mało co by mu wpadła pod koła. Oczywiście nic nikomu nie powiedziałem tylko wziąłem rzeczy mojej kuzynki i ruszyłem w drogę. Kiedy dojechaliśmy na miejsce chciałem wejść do Natalki, ale zamknęła się w pokoju. 
-Zabiję tego sukinsyna! - wykrzyczałem 
- Paweł uspokój się.. Może właśnie tak miało być. Wyszło na jaw jak bardzo ją kochał. 
- Wiesz co niech ona tu pobędzie i odpocznie , kiedy emocje opadną sama zdecyduje co dalej. Na razie ja i Nina możemy się ją zaopiekować. 
- Dzięki stary. - powiedziałem i przybiłem z chłopakiem piątkę. - Jak myślicie mam powiedzieć reszcie? 
- Może lepiej będzie jak tylko ty o tym będziesz wiedział.. Bo za pewne oni będą chcieli ją ciągle odwiedzać a ona potrzebuje spokoju.. - wyjaśniła moja dziewczyna 
- No dobrze. To ja wracam do domu. - pocałowałem dziewczynę - Opiekuj się nią. 
- Możesz być o to spokojny. - dodała. Potem pożegnałem się z rodzeństwem i pojechałem do domu. 


*Kendall* 
Właśnie kładłem się spać, ale jeszcze z ciekawości wszedłem na Twittera. Jeden wpis, który mnie zainteresował był od Nathalie : 
"Dzień , w którym powiem sobie dość będzie karą za twój błąd.. " 
Zaciekawiony przetłumaczyłem go i zrobiło mi się słabo. Czy ona chce się zabić? Boże... oby nie. Zdenerwowany zadzwoniłem do niej lecz nie odebrała. Jakim ja jestem idiotą, że ja tak potraktowałem! Jeśli jej się coś stanie to nie wybaczę sobie.. 
  ___________________________________________________________________________
Hej! Chciałam wam podziękować za 12 tys. wejść :*  Rozdział jaki jest taki jest ale mam nadzieję, że ujdzie w tłoku ;D Udanych wakacji wam życzę! I liczę na jak najwięcej komentarzy bo coś słabiutko ostatnio :) Do następnej ! Aśka Schmidt <3

 

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 28

** Oczami Julii**
Impreza urodzinowa odbyła się bez jubilata , ale mimo to była świetna! Carlos bardzo się ucieszył na mój widok , przy okazji spędziliśmy bardzo miłą noc :) Przez całą imprezę nie spotkałam Nath , miała iść tylko do sklepu , może coś się stało? Z moich zamyśleń wyrwały mnie delikatne pocałunki Carlosa.
-Hej skarbie.
-No cześć! - powiedziałam całując go lekko w usta
-I co żałujesz że wróciłaś wcześniej? 
-No nie wiem.. - dodał i chciał mnie pocałować ale ja się podniosłam a on upadł na poduszkę. - Co foch?
-Nie odzywaj się do mnie. - teraz się zabawimy :)
-No weź Julka ja tylko żartowałem. - powiedział spokojnie zbliżając się do mnie
-Żartowałeś że mi nie ufasz? - spytałam ze łzami w oczach.. ah.. ten mój talent aktorski :)
-Nie no ja.. tylko.. eh.. nie to miałem na myśli. - wydukał przytulając mnie do siebie i w tym momencie nie wytrzymałam, zaczęłam się śmiać.
-Ej! Nabrałaś mnie! - udał wielce obrażonego
-No weź Carlos ja tylko żartowałam- zaczęłam go przedrzeźniać
-O nie! Teraz pożałujesz, że ze mną zadarłaś. - dodał z chytrym uśmieszkiem i zaczął mnie łaskotać! Śmiałam się jak opętana. Brakowało mi już tchu a Latynos nie zamierzał kończyć. Jednak nie było mi już tak do śmiechu, kiedy dostałam telefon od Natalii..

W tym samym czasie..
** Oczami Natalii**
Całą noc nie zmrużyłam oka . Nie miałam pojęcia co zrobić z tą sytuacją. Co mam myśleć o Szymonie? A najważniejsze jak mam to wszystko wyjaśnić Kendallowi? Cały czas te pytania chodziły mi po głowie. Wstałam i podeszłam do lustra. Sama wystraszyłam się swojego odbicia. Wyglądałam jak trup! Cała blada, podkrążone oczy.. Szybko się ogarnęłam i wyszłam po drodze jeszcze zajrzałam do Magdy, ale na szczęście spała, pewnie była wykończona po wczorajszym zwiedzaniu L.A. Bez śniadania w szybkim tempie wyszłam z domu. Szłam układając sobie w myślach moją „przemowę” , już miałam skręcać w ulicę gdzie mieszkają chłopaki, ale zauważyłam coś co złamało moje serce.. Kendall CAŁOWAŁ się z jakąś blond pindzią!! No tak zawsze miał słabość do blondynek! Zła, wściekła, smutna, rozpaczona   i jeszcze nie wiem jaka podeszłam do nich bliżej.
-Kendall? - powiedziałam bliska płaczu
-Nathalie..
-Co ty wyprawiasz?
-Zerwałem z tobą, więc mogę robić co mi się żywnie podoba! - powiedział zły
-Kendall, proszę Cię daj mi to wszystko wyjaśnić!
-Co chcesz wyjaśniać?! Że nigdy tak naprawdę mnie nie kochałaś?
-To nie tak.. - dodałam cicho , byłam już wyczerpana
-Wiesz to myślałem, że jesteś inna , ale jak widać pomyliłem się jesteś taka sama jak Keyssle ! - wykrzyczał mi w twarz – Nie kocham Cię już! Jestem szczęśliwy z kimś innym..
-Chodź kochanie idziemy. - powiedziała ta jego blondi a chłopak posłusznie wykonał jej polecenie. Z bezsilności upadłam na kolana. W tym momencie miałam ochotę zrzucić się z klifu. Facet, którego kochałaś najbardziej na świecie i dla , którego mogłabyś poświęcić życie mówi ci , że już cię NIE KOCHA i jest szczęśliwy z INNĄ ?! Zaczęłam płakać czułam się jak by coś umarło i nie myliłam się nasza MIŁOŚĆ UMARŁA..Wyciągnęłam telefon i wystukałam numer Julii..


** Oczami Kendalla**

-Nie kocham Cię już! Jestem szczęśliwy z kimś innym..- skłamałem Jessica to dziewczyna, którą poznałem na mojej imprezie urodzinowej i jakoś tak się ułożyło że zostaliśmy parą.
-Chodź kochanie idziemy.. - dodała dziewczyna i odeszliśmy. Jeszcze idąc odwróciłem się i zobaczyłem jak Nathalie upadła na kolana , chciałam podbiec, przytulić ją i powiedzieć , że wszystko będzie dobrze, ale nie! Za bardzo mnie skrzywdziła! Nie jestem z kamienia, też mam uczucia i nie dam się tak traktować!

** Oczami Moniki**

-I'm Crazy for you.. - śpiewał Logan , przytulając mnie , w czasie kiedy ja przygotowywałam śniadanie. Od czasu tej naszej ostatniej sprzeczki i nieszczęsnego wypadku Logana, wszystko układa się tak jak powinno! Zbliżyliśmy się bardziej do siebie a nawet zamieszkałam z nim :D Jestem bardzo szczęśliwa! Nagle do kuchni wpadła zdenerwowana Julia.
 -Moniś , Natalia!
-Co z nią? - spytałam odsuwając się od szatyna
-Dokładnie nie wiem co się stało , ale dzwoniła do mnie i powiedziała, że to koniec.
-Powiedziała ci coś jeszcze?
-Tak że jest na na jakiejś ulicy i ma ochotę się zabić!
-O mój Boże! Musimy ją znaleźć!
-Kochanie uspokój się, znajdziemy ją! - powiedział Logan i popędziliśmy do auta. Zjechaliśmy pół L.A. Ale na szczęście ją znaleźliśmy. Obie z Julką wybiegłyśmy jak strzały. Natalia siedziała na chodniku , wyglądała przerażająco! Bez żadnych pytań Logan wziął ją na ręce i włożył do samochodu i pojechaliśmy do ich domu , gdzie kazałyśmy Natalii się położyć. Na stoliku w kuchni znalazłam karteczkę, gdzie Paweł napisał, że wyszedł z Magdą na plażę. W sumie i dobrze, że młoda nie widzi swojej siostry w takim stanie.
-Co się mogło stać? - spytała Julia , kiedy siedzieliśmy spokojnie popijając herbatę.
-O hej wam! - do kuchni wszedł Carlos-Cześć skarbie. - Julia go pocałowała
-Co z Nathalie? - spytał
-Jest załamana. - odparł Logan – Musimy z niej wyciągnąć choćby siłą , co się wydarzyło.
-To wy nie wiecie? - spytał zdziwiony latynos
-A ty wiesz? - spytałam
-Niestety.
-No to mów! - powiedziała nieco głośniej Julia
-Kendall z nią zerwał... - odparł smutno
-CO?! - krzyknęliśmy chórem nieco zaszokowani
-Też w to nie mogę uwierzyć.
-Nie no ja go chyba zabiję! - krzyknęłam
-Kochanie spokojnie.. na pewno jest na to jakieś racjonalne wyjaśnienie.. - uspokajał mnie Logan , wydawał się być oazą spokoju , jednak czułam że też wkurzył się na Kendalla
-Coś się musiało stać, przecież nie zerwałby z nią od tak. - odparła Julia a chwilę później do kuchni weszli Paweł , Magda i Nina. Przywitali się z nami i Paweł spytał :
-Hej, coś nie tak?
-Nie. - odparliśmy razem bez przekonania
-Emm.. Magda co powiesz na zakupy? - Nina chyba wyczaiła że coś jest na rzeczy
-Tak! - ucieszyła się i razem wyszły
-Okey, gadajcie co jest? - odparł stanowczo chłopak
-Paweł, tylko się nie denerwuj.. - powiedziałam spokojnie
-Teraz to mnie uspokoiłaś.. - dodał sarkastycznie – No mów!
-Yyy.. no..
-Zaraz gdzie jest Natalka? - zaczął się oglądać po kuchni
-No właśnie..
-Jest u siebie. - dodał szybko Logan a chłopak tam szybko pobiegł a my z nim. Dziewczyna leżała na łóżku cała zapłakana
-Natalko co się stało?
-To koniec. Koniec rozumiesz to?! - zaczęła krzyczeć
-Koniec czego?
-Kendall z nią zerwał. - powiedział Carlos
-Carlos! - Julia go uciszyła
-No co ja tylko.. - nie zdążył nic dodać bo Logan go wyprowadził z pokoju
-Zabiję go! - krzyknął Paweł
-Nie! To moja wina! Ja wszystko spieprzyłam! - ponownie zaczęła płakać
-Coś się wydarzyło kiedy wróciłyśmy z Polski prawda? - spytała Julia a dziewczyna pokiwała twierdząco głową. Potem udało się jej spokojnie opowiedzieć cały ten nieszczęsny incydent.
-Oh, kochana nie martw się masz nas , pomożemy ci wrócić do Kendalla. - Julka ją przytuliła
-Nie! - odparła na co my zrobiliśmy miny stylu o.0
-Nie chcesz do niego wrócić? - spytał Paweł
-Nie kochasz już go? - tym razem spytałam ja
-Jasne że go kocham, ale za bardzo go skrzywdziłam..
-Czekaj czy ja dobrze rozumiem, że TY go skrzywdziłaś?
-No tak , teraz jest szczęśliwy z tamtą.. - zaczęła płakać- Więc po co na siłę mam się pchać w jego życie.?
-Nie no ja chyba zwariuję jaką „tamtą” ?
-Spotkałam go dzisiaj na mieście całującego się z jakąś blondi.. i dał mi do zrozumienia że kocha ją ! - teraz to płakała jak małe dziecko
 -Nat , spokojnie.. - przytuliłam ją
-Proszę was zostawcie mnie samą.. - powiedziała spokojnie a my wykonaliśmy jej polecenie.
-Co my teraz zrobimy? - spytałam
-Najważniejsze co powiemy Magdzie? - spytał Paweł – Przecież ich ojciec jak się dowie to chyba zabije Kendalla.
-Weź nie przesadzaj..
-Nie przesadzam. Nawet nie wyobrażasz sobie jaki on może być w obronie córek.
-Dobra nie mówmy o tym. To ja pojadę z Loggim do Kendalla może on nam coś wyjaśni. - dodałam i razem z szatynem pojechaliśmy do chłopaka.
-Możesz mi wyjaśnić coś ty najlepszego zrobiłeś? - zaczęłam się wydzierać na Kenda, kiedy już byliśmy w domu. Nawet nie zważałam na jakąś dziewczynę, za pewne to była ta „blondi” o której mówiła Nat.
-Monika o co ci znowu chodzi? - udał głupiego
-O co mi chodzi? A o to jeleniu że zerwałeś z Nat! Czy ciebie już do końca powaliło?!
-Nie rozumiesz tego że cię kocha! - o dziwo przyłączył się do mnie Logan
-Ah tak? To dlaczego mnie zdradziła?
-Co masz na myśli?
-A to że całowała się z tym całym Szymonem! - teraz to on się wkurzył
-Tego dnia to już chyba mnie nic nie zdziwi. - zmęczona już usiadłam na fotelu a Logan obiął mnie ramieniem – Jesteś tego pewien?
-Chyba wiem co widziałem.
-Chodź kochanie jedźmy sprawdzić co z Nathalie. - dodał Logan
-Coś z nią nie tak? - zainteresował się blondyn
-A co cię to interesuje? Widzę, że znalazłeś już sobie pocieszenie. - powiedział sarkastycznie szatyn
-Wypraszam sobie! - powiedziała w końcu blondi
-Logan daj spokój.
-Nie, bo wiesz to myślisz, że zostałeś przez Nath skrzywdzony, a tak naprawdę sam ją krzywdzisz. - wybuchnął Logan
-Ej co to za krzyki? - z pokoju wyszedł Maslow
-Spytaj tego idiotę, bo ja już nie mam ochoty z nim gadać!
-Nie nazywaj tak mojego chłopaka! - wtrąciła się blondyna a Logan tylko pokręcił z niedowierzaniem głową i wyszedł trzaskając drzwiami a ja zaraz za nim i z piskiem opon odjechaliśmy. Jeszcze nigdy nie widziałam Logana tak zdenerwowanego , no może raz w dniu tego wypadku ale nie wracajmy do tego. Wróciliśmy do ich domu, gdzie właśnie wszyscy siedzieli w salonie.
-I co dowiedzieliście się czegoś? - pytała Julia a ja jej wszystko opowiedziałam
-Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Nath by tak wszystko zaprzepaściła.. - powiedział Logan
-No właśnie. Coś tu nie gra. Może spróbujmy jeszcze ją wypytać? - spytam a Julia się zgodziła i poszłyśmy razem do naszej przyjaciółki. Natalia opowiedziała nam o tym , że wcale nie całowała Szymona tylko on się na nią rzucił i o tym jak zaczął bezczelnie kłamać. Zaczęłyśmy ją pocieszać, że wszystko będzie dobrze ale ja sama w to nie wierzyłam. Myślałam że Kendall jest w stanie przebaczyć Nat wszystko , ale jak widać przeliczyłam się. Resztę wieczoru także spędziłyśmy z Natalią, gdyż była stanie załamania nerwowego i nie daj Boże mogłaby coś jeszcze sobie zrobić. Chłopaki Magdzie wytłumaczyli, że Nat jest chora i kiepsko się czuje i że lepiej by było , żeby przez jakiś czas nie zaglądała do niej. Ah.. nie nadal nie mogą uwierzyć, że to tak wszystko się potoczyło , miejmy nadzieję , że w końcu Kendall przejrzy na oczy i da Natalii drugą szansę..


wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 27

* Kilka miesięcy później..* 
Te kilka miesięcy przeminęły dość szybko. We wrześniu Logan miał urodziny, nie robiliśmy żadnej imprezy, tylko spędziliśmy miło czas w groni najbliższych przyjaciół przed kominkiem wsłuchując się w przeboje Beatelsów. Moja piosenka "No one" podbija pierwsze miejsca list przebojów nie tylko w L.A. również w Polsce! :) Szymon się doskonale spisał z muzyką. Zżyliśmy się ze sobą, ale Kendall coś jest na niego cięty. Dziś jest 29 Października a ja nadal nie wiem jak powiedzieć Kendallowi że nie będzie mnie na jego urodzinach, które są 2 listopada. Razem z Julią postanowiłyśmy że na Wszystkich Świętych będziemy w Polsce razem z rodziną. Właśnie parzyłam sobie kawę, było jakoś przed godziną 7 więc wszyscy jeszcze spali. Nagle do kuchni weszła Julka.
- Hej! - przywitała mnie przytulaskiem
- Hej.. - odpowiedziałam obojętnie
- Co jest? Nie powiedziałaś jeszcze Kendallowi? - spytała siadając za stołem
- Nie.. A ty powiedziałaś Carlosowi że nie będziesz na jego imprezie Helloweenowej?
-Także nie.
-Więc co z tym robimy? - spytałam dodając Juli kawę
- Chyba najwyższy czas powiedzieć im. Nie sądzisz.
- Tak masz rację. - powiedziałam popijając kawę. - Napisz do Carlosa niech przyjdzie z Kendallem do nas.
- Dobrze. - wykonała moje polecenie. Potem zjadłyśmy śniadanie , wysłałyśmy Pawła do Niny i zdenerwowane czekałyśmy na chłopaków. Przyjechali po jakiejś godzinie. Przywitali się z nami i ciekawi dlaczego kazałyśmy im przyjechać usiedli na kanapie.
- Więc na początku chcemy wam powiedzieć, że bardzo was przepraszamy za naszą decyzję.. - zaczęła Julia a oni zdezorientowani słuchali dalej.- Niestety Carlos kochanie nie będziemy na twojej imprezie..
- Ani na twoich urodzinach.. - ze skruchą spojrzałam na mojego chłopaka
- Ale o co wam chodzi? - spytał w końcu Carlos
- 1 listopada w Polsce jest Dzień Wszystkich Świętych. Tego dnia rodziny modlą się za zmarłych i ogólnie są razem. Więc wyjeżdżamy do Polski , bo długo nie widziałyśmy ze swoją rodziną i także chciałybyśmy spędzić trochę czasu z nimi razem.. - wyjaśniłam a Kendall wściekły bez słowa po prostu wyszedł , a Carlos za nim.
- Wiedziałam że tak zareagują! - Julia ze łzami w oczach pobiegła do pokoju. Mi także chciało się płakać , łzy zbierały mi się w oczach, lecz byłam silna i nie dałam im wypłynąć. Poszłam do Juli która pakowała rzeczy.
- Nat dlaczego oni się tak zachowali ? - spytała siadając pod ścianą
- Nie wiem Julka, nie wiem.. - usiadłam obok przyjaciółki obejmując ją ramieniem
- Czy oni naprawdę nie potrafią zrozumieć że chcemy spędzić czas z rodziną?
- Widocznie nie..Chodź pomogę ci się spakować. - zawsze potrafiłam ukrywać uczucia i zachować zimną krew. Przez następną godzinę spakowałyśmy wszystkie rzeczy zarówno Julii jak i moje i gotowe pojechałyśmy na lotnisko. Julia cały czas przepłakała , że zraniła Carlosa , że to koniec między nimi itp. Miałam ochotę wykrzyczeć jej w twarz, że też jest mi przykro, że Kendall nie potrafi zrozumieć iż rodzina jest dla mnie najważniejsza. Ale ugryzłam się w język i dalej wysłuchiwałam jej biadolenia.
- Pasażerowie lotu do Polski proszeni do odprawy.. - usłyszałyśmy , więc zabrałyśmy walizki i wolnym krokiem  tam powędrowałyśmy.
- Nathalie! Nathalie! - usłyszałam Kendalla? Odwróciłam się i zobaczyłam przeciskającego się przez tłum blondyna a zaraz za nim Carlosa, który natomiast wołał Julię. Dziewczyna rzuciła walizki na podłogę i podbiegła do latynosa. Ten zaczął ją przepraszać a ona złączyła ich w namiętnym pocałunku. Szczerze mówiąc wyglądało to jakby się dość długi czas nie widzieli, a minęło dopiero kilka godzin.Natomiast ja nie zastanawiając się odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w kierunku odprawy. Jak zwykle Kendall okazał się szybszy i mnie dogonił, ale ja nie miałam zamiaru się zatrzymywać.
- Nathalie, Nathalie proszę Cię zatrzymaj się.
- Czego chcesz? - syknęłam ustępując w końcu
- Przepraszam cię. Nie powinienem tak reagować.
- Przez grzeczność nie zaprzeczę.
- Rozumiem, że to jest dla ciebie i twojej rodziny ważny dzień...Eh.. zachowałem się jak idiota! Proszę cię wybacz mi.. - dodał i uklęk na kolana.
- Kendall co ty wyrabiasz?
- Nath wybacz mi..
- Kendall nie rób scen wstań.. - próbowałam chłopaka podnieść, lecz na marne
- Kocham Cię Nathalio! Proszę wybacz mi! - zaczął krzyczeć, inni zaczęli obserwować to widowisko
- No dobrze wybaczam ci! - wkurzyłam się i namiętnie go pocałowałam, na co wszyscy zaczęli klaskać. - Też cię kocham :)
- Nie chciałabym przerywać tej waszej sielanki, ale zaraz spóźnimy się na samolot. - powiedziała Julia, która podeszła do nas z Carlosem .
- Muszę już iść.
- Uciekaj Pa! - pocałował mnie po raz ostatni i pobiegłyśmy z Julką , jeszcze przed wejściem na pokład przesłałam Kendallowi buziaka a on udał że go złapał , na co ja się zaśmiałam i weszłam do samolotu. Zajęłyśmy miejsca i zaraz potem samolot odleciał. Po jakiś 16 godzinach w końcu wylądowałyśmy. Z lotniska odebrał nas mój tata i odwiózł do domu. Było jakoś przed godziną 9 więc w trybie natychmiastowym poszłam się odświeżyć i przebrać. Gotowi pojechaliśmy na cmentarz. Oczywiście msza ciągła się jak zwykle nie ubłagalnie.Pomodliliśmy się , pogadaliśmy z rodziną a potem pojechaliśmy do babci ze strony taty. Szczególnie za nią nie przepadałam, ale rodziny się nie wybiera. Magda jako młodsza oczywiście została wypytana "Czy ma już chłopaka" lub " Jak jej idzie w szkole". No ja już na szczęście mam to za sobą , ale nie do końca bo zaraz potem zaczęło się moje przesłuchanie na temat Kendalla, L.A. mojej "kariery" muzycznej itp. Miałam już tego dość i przeprosiłam całą zebraną rodzinę i wyszłam na zewnątrz ochłonąć. Poszłam się przejść i przemyśleć sobie pewne sprawy. W końcu doszłam do wniosku że nie wiem jak, ale muszę dostać się do L.A na urodziny Kendalla. Wzięłam telefon i wystukałam numer Julki.
- No hej co tam? - usłyszałam jej roześmiany głos
- Julka wracamy do L.A.
- Już? Co się stało? - zmartwiła się
- Nic.. ale mam wyrzuty sumienia, że w ten ważny dla Kenda dzień nie możemy być z nim. 
- Wiesz no nie wiem czy uda nam się załatwić bilety.
- Julia proszę cię! Ja muszę wracać!
- No dobrze zobaczę co da się zrobić.
- Dziękuje Pa! - rozłączyłam się i pobiegłam do mojego taty, który akurat był na dworze.
- Tato możemy już wracać do domu?
- A dlaczego?
- Bo wiesz emm.. Monika zachorowała i muszę wracać do Los Angeles. - sama bym sobie nie uwierzyła w to co przed chwilą powiedziałam
- Aha no dobrze to wracamy. - dodał po czym poszliśmy się pożegnać
- Co tak wcześnie wracamy? - spytała ze zdziwieniem mama, kiedy właśnie odjechaliśmy
- Bo widzisz mamo muszę wracać do Los Angeles.. - wyjaśniłam
- Byłaś zaledwie kilka godzin w Polsce i już wyjeżdżasz?  - spytała z wyrzutami
- Tak wiem, ale muszę wracać bo.. em.. no wiesz przyjaciele mnie potrzebują i w ogóle.
- Mamo proszę ja też chcę jechać! - wtrąciła się Magda
- Chyba oszalałaś, jesteś za młoda. - zabroniła mama
- No właśnie młoda. - dodałam z triumfalnym uśmiechem
- Oh daj spokój kochanie niech jedzie. - bronił Magdę tata uśmiechając się do mamy
- Tato proszę cię! I ja mam tam jeszcze robić za niańkę? - powiedziałam
- Za kilka dni będę miała 18 lat, więc jestem dorosła! - dodała Magda - Natalka proszę cię zabierz mnie. Obiecuję że nie będę sprawiać ci kłopotów..
- No niech Ci będzie. - ustąpiłam w końcu , a siostra mnie przytuliła . Kiedy dojechaliśmy do domu szybciutko z Magdą się spakowałyśmy, jeszcze w między czasie zadzwoniłam do Julki , żeby zarezerwowała 3 bilety , na szczęście udało jej się to. Potem lotnisko - lot i witaj L.A. Z lotniska zamówiłyśmy taksówkę i zmęczone tym wykańczającym dniem pojechałyśmy do domu.
- Już wróciłyście? - spytał ze zdziwieniem Paweł
- Tak i to nie same. - odparła Julka wprowadzając do domu Magdę
- O wow jaka chata i.. Aaaaaa! Paweł! - dziewczyna rzuciła się na chłopaka
- No hej mała! - chłopak przytulił ją
- Pawełek mam do ciebie prośbę weź pokaż Magdzie miasto.
- Ale ja umówiłem się z Niną.
- Widzisz problem weź ja ze sobą! - podniosłam głos to chyba ze zmęczenia a jeszcze imprezka przede mną
- No dobrze.. choć młoda idziemy. - dodał i posłusznie wyszli. A my założyłyśmy stroje wieczorowe i popędziłyśmy do chłopaków. Przy ich domu przypomniało mi się że nawet nie mam prezentu dla blondyna. Kazałam Julii wejść do środka a sama pobiegłam do sklepu po czekoladę^^ Dobry rydz niż nic :) Wychodząc ze sklepy natknęłam się na Szymona.
- O Hej Nath. - powiedział chłopak
- A cześć. Sory ale muszę iść. - dodałam i chciałam odejść, ale chłopak mnie zatrzymał
- Ooo.. co taka nie w humorze? - spytał i obiął mnie w tali - Może tym uda mi się cię rozweselić..
-Co ty..- nie dał mi skończyć bo zamknął mi usta pocałunkiem. Szczerze mówiąc byłam tak zmęczona, ze nawet nie miałam siły go odepchnąć.Nagle usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Chłopak się ode mnie oderwał a ja spojrzałam w to miejsce i zobaczyłam Kendalla, który upuścił butelki z wódką, jego wyraz twarzy był przepełniony bólem i gniewem.
- Kendall przecież to nie tak... - powiedziałam szybko odsuwając się od chłopaka
- Tak to tylko moje wymysły, że widziałem jak całowałaś tego palanta!!
- Ale to na prawdę nie tak jak myślisz..
- Nath daj już spokój powiedz mu prawdę o nas. - wtrącił się Szymon znów mnie obejmując
- Co ty pieprzysz?
- Jaką prawdę? - spytał zaciekawiony acz wkurzony blondyn
- No na przykład tą że okłamała cię kiedy ci powiedziała , że wraca do Polski , tak naprawdę przez ten cały czas była ze mną .- dodał z chytrym uśmieszkiem
- Szymon przestań!
- Nie broń się przed naszą miłością Nathalio!
- Mam dość to koniec z nami!! - wykrzyczał Kendall i odszedł a Szymon zaczął się śmiać.
- Dobrze się bawiłeś? - spytałam wściekła bliska płaczu
- Bardzo. - odpowiedział a ja z całej siły kopnęłam go w czułe miejsce na co chłopak upadł na ziemię zwijając się z bólu.
- Jeszcze tego pożałujesz! - powiedział a ja pobiegłam za Kendallem , lecz nigdzie nie mogłam go znaleść. Szukałam go wszędzie i cały czas do niego dzwoniłam, ale nie odbierał napisał mi tylko esa :
" Życzę wam szczęścia! " Gdy to zobaczyłam jeszcze bardziej się rozkleiłam. Wróciłam do domu, na szczęście Paweł i Magda jeszcze nie wrócili. Gdyby mnie zobaczyła mnie w takim stanie od razu zadzwoniłaby do rodziców a w tedy miałabym przechlapane. Zamknęłam się w pokoju i całą noc przepłakałam cały czas miałam przed oczami wyraz twarzy Kendalla , a to jeszcze bardziej przyprawiało mnie o płacz. Jutro pójdę do Kenda i wszystko na spokojnie mu wyjaśnię! Przynajmniej mam taką nadzieję..

____________________________________________________________________________
OMG! Tak strasznie was przepraszam że tak długo mnie nie było nie , że o was zapomniałam czy coś , ale nie mam teraz zbyt dużo czasu na bloga, bo muszę poprawiać oceny i wgl. dużo się dzieje w moim życiu ostatnio ale mniejsza z tym dziękuje za ponad 10 tyś. wejść jesteście wspaniali! To do następnej Aśka:* <3

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 26



**Nath**
Obudziłam się dość wcześnie jakoś przed 6. Nie chciało mi się jeszcze wstawać, więc przytuliłam się do blondyna i od razu dosunęłam się od niego, gdyż jego ciało było strasznie gorące. Dotknęłam dłonią jego czoła i był bardzo rozpalony.
- Kendall, kochanie.. - zaczęłam go budzić  a chłopak lekko otworzył oczy - Skarbie masz gorączkę.
- Ahh.. może i tak , ale muszę już lecieć.. - Kendall próbował usiąść, ale mu się to nie udało i z powrotem położył się.
- Nigdzie nie idziesz! Nie wypuszczę cię w takim stanie!
- Przecież nic mi nie jest < kichnął> .
- Właśnie widzę. Leż i odpoczywaj a ja przyniosę ci jakieś tabletki.
- Dziękuje. - pocałował mnie w czoło i położył się zamykając oczy. Wyszłam z pokoju i udałam się do kuchni w celu poszukania jakiś leków. O dziwo Paweł już tam był i pił herbatę.
- A ty co tak wcześnie wstałeś? - spytałam i otworzyłam szafkę
- Aaa.. mam coś do załatwienia. Czego szukasz?
- Kendall ma gorączkę i szukam jakiś tabletek.
- Tu są. - podał mi lek
- Dzięki. A co to za sprawa jeśli można wiedzieć?
-  Później ci powiem, bo teraz muszę spadać. Pa! - przytulił mnie
- Pa. - odpowiedziałam i poszłam do pokoju.
**Kilka godzin później..**
Kendall cały czas śpi, a ja z nudów napisałam piosenkę. Nie wiem czy jest odpowiednia, ale mi tam się podoba.
1. lately I
think I've finally found the perfect guy
you blow my mind
ever since u stepped into my life

like no other
your my perfect lover
in every way u make me better
like no other
your my perfect lover
we are ment to be together

Ref:
No one
But me and you
But me and you

2. I feel brand new
never thought I could feel like I do
boy who know
in every way you are my point of view

like no other
your my perfect lover
in every way u make me better
like no other
your my perfect lover
we are ment to be together

Ref:
No one
But me and you
But me and you

Bridge:
don't care about the rumors and buzz
nothing will come between us
nobody will be able to
but me and you
Ref:
No one
But me and you
But me and you

 Nagle usłyszałam trzask drzwi. Pewnie Pawełek wrócił - pomyślałam i usłyszałam wołanie:
- Natalko , chodź tu musisz kogoś poznać. - z ciekawości udałam się do salonu, gdzie Paweł rozmawiał z jakimś blondynem.
- Natalko to jest..
- Szymon Knight. - chłopak przerwał Pawłowi
- Hej. - podałam chłopakowi rękę
- Od teraz to on będzie układał melodię to twoich piosenek.
-Świetnie! Oh to może dam Ci tekst co?
- Tak jasne. - odparł chłopak, a ja pobiegłam do pokoju po napisaną piosenkę.
- Wow. To naprawdę ty to napisałaś? - spytał , kiedy przeczytał tekst
- Tak. A co jest nie odpowiedni?
- Żartujesz? Jest genialny! Masz naprawdę talent.
- Dziękuje.
- Mówiłem, że będą z niej ludzie.. - dodał Paweł
- Dobrze to postaram się do jutra coś ułożyć ok?
- Tak, świetnie. To ja już muszę spadać. Cześć!
- Cześć.
- No i  co? - spytał Paweł, kiedy Szymon wyszedł
- Ale z czym?
- Jestem dobrym menagerem?
- Wspaniałym. - pocałowałam go w policzek - A teraz przepraszam, ale muszę iść do Kendalla.  - odparłam i popędziłam do chłopaka , który już nie spał.
- Hej , jak się czujesz. - spytałam głaskając go po policzku
- Trochę lepiej..  - powiedział , a mi zaczął dzwonić telefon
- Halo?
- Hej Nath. - usłyszałam głos Jamesa i w tle jakieś krzyki
- James? Stało się coś? - spytałam zaniepokojona
- Jeszcze nie, ale może się stać. Możesz tu przyjechać?
- Wiesz nie za bardzo.. - spojrzałam na Kenda
- Proszę Cię!
- No dobrze za chwilę będę.
- Dzięki!
- Przepraszam muszę wyjść. - powiedziałam, kiedy skończyłam rozmowę
- Do kąd?
- James prosił żebym przyszła. Poradzisz sobie beze mnie ?
- Pewnie, leć.
- Nie martw się za pół godziny jestem z powrotem.- dodałam i popędziłam do przyjaciół
**Julia**
Siedzieliśmy sobie z Carlosem oglądając film , kiedy usłyszeliśmy kłótnię Logana i Moniki
- Czyli co już nie mogę rozmawiać z żadnym facetem?! - usłyszałam przyjaciółkę
- Rozmawiać?! Nie widziałaś jak ten frajer się do ciebie lepił?! - wydzierał się Logan
- O mamo to już chyba z 5 kłótnia w tym tygodniu.. - powiedziałam
- Dobrze, że my nie mamy takich problemów. - Carlito mnie przytulił
- Słyszysz? Chyba przestali. - odparłam kiedy wszystko umilkło. I nagle usłyszeliśmy krzyk i dźwięk tłuczonego szkła , więc odrazu tam pobiegliśmy. Widok, który tam zastaliśmy był przerażający. Monika rzucała czym popadnie , a Logan się na nią wydzierał.
- Uspokójcie się! - krzyknął James,który o mało co a dostał by w głowę. Jednak nic sobie z tego nie robili. Brunet wyciągnął telefon i zadzwonił do Natali. Dlaczego do niej? Bo ona zawsze umiała "uspokoić" Moniki nerwy. Dziewczyna pojawiła się już po 10 minutach.
- Hej , co się dziej.. Aaaaa..! - tuż nad głową przeleciał jej talerz. Szybko podeszła do nas , chowających się za kanapą
- Co tu się do cholery wyprawia?? - spytała brunetka
- Znowu się pokłócili , ale tym razem Monice puściły nerwy.. - wyjaśniłam
- Nathalie , zrób coś z nimi.. - krzyczał James , a brunetka podeszła do Moniki i udało jej się zabrać "niebezpieczne" przedmioty z dłoń
- Moniś! Uspokój się!
-Jak mam być spokojna jak on traktuje mnie jak swoją własność?!
- Nie traktuję Cię tak!
- Mam dość tej twojej chorobliwej zazdrości!!
- Okey, z nami koniec! - szatyn wyszedł z domu trzaskając drzwiami i usłyszeliśmy dźwięk motoru. A Monika zaczęła płakać.
- Ci.. nie płacz skarbie, jeszcze się pogodzicie, zobaczysz.. - mówiła Nat
- Zawieziesz mnie do domu? - spytała Monia
- Jasne :) - dodała Nath i wyszły z domu a my z powrotem wróciliśmy do pokoju latynosa i ostatnio także mojego.
**Monika**
Przyjaciółka zawiozła mnie do domu. Szybko udałam się do pokoju, bo nie miałam już siły na konfrontację z rodzicami. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Może i przesadziłam z tą kłótnią ale Logan też nie był święty. Ciągle się na nie wkurzał , że oglądam się za innymi facetami, chodź to nie była prawda. Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Na wyświetlaczu widniał napis "Victoria dzwoni." Niechętnie odebrałam telefon :
- Vic nie mam ochoty na pogaduchy..
- Monika muszę Ci o czymś powiedzieć. - wyczułam zdenerwowanie w jej głosie
- Co się stało? -  serce podeszło mi do gardła
- Logan..
 - Co z nim?
- Miał wypadek... - dodała smutno
- O Boże.. W jakim szpitalu on jest?
- Moniś, ale jego matka tam jest.  - tak, niestety jego matka nie znosiła nas wszystkich,a szczególnie mnie.
- Chrzanić to.
Podała mi adres i opowiedziała jak to się stało. Od razu pobiegłam do ojca.
- Tato zawieziesz mnie do szpitala? - spytałam szybko, miałam gdzieś to, że zerwał ze mną
-Źle się czujesz córciu? - położył dłoń na moim czole
- Logan miał wypadek..
- Dobrze chodźmy. - o dziwo się zgodził, a myślałam , że będzie prawił mi morały. Po jakiś 10 minutach bylśmy już przed szpitalem. Wbiegłam do budynku i udałam się do wskazanej przez pielęgniarkę sali. Lecz nie weszłam do niej bo zatrzymała mnie Logana matka
- A ty gdzie? - spytała złowrogo
- Do mojego chłopaka.
- Ty śmiesz nazywać mojego syna swoim chłopakiem?! To przez ciebie Loguś miał wypadek! Ty jesteś wszystkiemu winna!
- Nie prawda! To  był nieszczęśliwy wypadek! - podniosłam głos
- Wyjdź! Nie zbliżaj się do mojego syna, bo pożałujesz! - dodała, a ja zła wróciłam do auta.
- Co jest? - spytał ojciec widząc moją złość
- Ehh.. ta jego matka nie chciała mnie wpuścić.
- Wiesz skarbie może tak miało być?
- Co masz na myśli?
- To, że jednak każdy z was powinien iść w swoją stronę.. Z kimś innym.
- Wiesz tato, jeśli nie lubisz Logana to mi to powiedz.
- Nie o to chodzi skarbie..Może po prostu nie pasujecie do siebie..? - dodał i włączył silnik , ja nic na to nie odpowiedziałam.. Może ma rację?
Tydzień później..
Przez cały ten czas nie odwiedziłam Logana, nie ze względu na jego chorą matkę ,ale nie wiedziałabym co mu mam powiedzieć, ale codziennie dzwoniłam do zaprzyjaźnionej pielęgniarki by spytać czy jego stan się poprawia, na szczęście z dnia na dzień czuł się coraz lepiej.Codziennie zasypuje mnie wiadomościami z przeprosinami , jednak ja nie odpisuję.. Do tej pory mam w głowie słowa ojca, o tym że może nie pasujemy do siebie. I coraz częściej mam taką świadomość , że zgadzam się z tym.. Jednak tego dnia wydarzyło się coś przez co przestałam tak myśleć.
Akurat leżałam i przeglądałam twitter'a kiedy zaczął dzwonić mój telefon , była to Nicki - ta pielęgniarka.
- No hej Nicki. - powiedziałam z uśmiechem
- Moniś, on krzyczy , że cię kocha, że tylko dla  ciebie walczył o życie. Przyjedź tutaj koniecznie. - wyjaśniła szybko a mi zrobiło się jakoś ciepło na sercu. Zamówiłam taksówkę i popędziłam do Logana. Założyłam fartuch i stanęłam w progu sali.Na szczęście nie było Logana mamy. 
- Monika , kocham Cię! - krzyczał nie zauważając mnie
- Logan przestań, co ty wyprawiasz? - spytałam i podeszłam do niego , żeby się w końcu zamknął , bo cały szpital już chyba wiedział, że mnie kocha :)
- Skarbie przepraszam, za wszystko.. - chwycił moje dłonie 
- Logan.. to ja cię chyba powinnam przeprosić.
- Nawet tak nie mów! To tylko moja wina!
- Dobrze już nie wnikajmy kto ponosi winę.. Uznajmy, że oboje jesteśmy winni.
- Zgadzam się. Więc jesteśmy znów razem? - spytał przyciągając mnie do siebie
- Nie zwariujesz ze mną?
- Zawriuję bez ciebie.- dodał i mnie pocałował i właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie, że mój ojciec nie miał racji.. chociaż raz :)
________________________________________________________________________
Hejoł Rushers! Mamy już rozdział 26 ^^  Zapraszam na bloga, którego prowadzę  z Niną Rusherką  http://doubble-rainbow-on-instagram.blogspot.com/ i przy okazji chciałabym złożyć jej życzonka :

Życzenia już Ci na pewno składali

twarz twoja była uśmiechnięta

ale jest jeszcze jedna osoba,

która o Tobie pamięta

Ona właśnie Tobie życzy

wiele szczęścia i słodyczy

wiele wspomnień, miłych wrażeń

i spełnienia wszystkich marzeń :* <33  
Pozdrawiam i do następnej Aśka Schmidt :)